Pzykłady

70. Czy mnie kochasz?

W słynnym musicalu „Skrzypek na dachu” jest taka scena. Tevye mówi do swojej żony: „Czy ty kochasz mnie?” Golde odpowiedziała: „Czy ja cię kocham? Przez te wszystkie lata sprzątałam twój dom, gotowałam i prałam twoje koszule. I ty pytasz czy ja cię kocham?” Ta odpowiedź nie zadowoliła Tevyego, dlatego ponownie pyta:, “Ale Golde czy ty naprawdę kochasz mnie?” I znowu Golde odpowiada: „Czy ja cię kocham? Przez wszystkie te lata byłam przy tobie, rozmawiałam z tobą, cierpiałam głód z tobą, spalam z tobą. I ty mnie pytasz, czy cię kocham”.

69. Modlitwa o miłość

Joyce Kilmer w poemacie „Drzewa” napisał: „Poematy mogą pisać zwykli ludzie tacy jak ja, ale tylko Bóg może stworzyć drzewa”. Autor tego poematu w wieku 27 lat został katolikiem. Był wrażliwym poetą, który w sposób bardzo prosty ukazywał piękno, codziennej rzeczywistości. W czasie I wojny światowej wstąpił do armii. W wieku 36 lat zginął w czasie walk, zostawiając żonę i rodzinę. Kilmer był człowiekiem głęboko wierzącym. Kochał swoją wiarę i według niej starał się żyć. Jego listy do żony, dzieci, rodziny i przyjaciół wypełnione są nadzwyczajnym światłem. W jednym z nich pisze: „Módlcie się za mnie, abym jeszcze bardziej kochał Boga. Wydaje mi się, że im więcej będę kochał Boga, bez żadnych rozproszeń, wtedy wszystko staje się dla mnie możliwe… Otrzymałem wiarę, prosząc o nią. Mam nadzieję, że otrzymam moc miłości na tej samej drodze”.

68. Rozstrzelanie Franaza

Franz Jaggerstatter urodził się katolickiej rodzinie w Austrii. Był normalnym uczniem, a później robotnikiem, nic nie wskazywało, że sięgnie kiedyś po palmę męczeństwa. Bardzo poważnie traktował naukę wypływającą z Ewangelii. Ożenił się z kobietą imieniem Anna. Mieli trójkę dzieci. W czasie II wojny światowej trzydziestosześcioletni Franz został powołany do hitlerowskiej armii. Odmówił jednak służby w wojsku, mając świadomość, że to może zakończyć się dla niego śmiercią. Przyjaciele namawiali go, aby wstąpił do armii. „Nie mogę”, odpowiadał. „Dlaczego Nie”, pytali przyjaciele.

-Ponieważ wierzę, że ta wojna jest niesprawiedliwa, i służba w tej armii jest złem.  To byłoby wbrew mojemu sumieniu

-Wielu służy w tej armii, dlaczego ty nie możesz?

-Co robią inni to jest ich sprawa. Ja odpowiadam przed moim sumieniem.

-A gdzie jest twoja lojalność wobec współrodaków, kraju, twojego sztandaru?

-Kocham rodaków, kocham moją ojczyznę-, ale jest wyższe prawo- prawo Boże. I prawo Boże mówi mi, że ta wojna jest zła i niesprawiedliwa.

Franz został aresztowany, osadzony w więzieniu i skazany na śmierć. Wyrok został wykonany 9 sierpnia 1943 roku.

Franz był posłuszny słowom Chrystusa: „Oddajcie, więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga”.

67. W grobie faraona

Uczeni z Londynu do badania mumii egipskiej użyli najnowszych technik komputerowych, przy pomocy, których udało się zrekonstruować dosyć dokładnie obraz kapłanki egipskiej sprzed trzech tysięcy lat. Na monitorze wyłonił się obraz kobiety w średnim wieku, pełnej godności i powagi. Wiemy także, że miała ona 153 cm wzrostu, zęby w bardzo dobrym stanie i była ubrana w osiem sukien. Jej imię wyryte jest hieroglifami na ścianach jej grobu w Luksorze, i brzmi: Tjentmuntengebtin.

Pochowano ją zgodnie z ówczesnymi wierzeniami w nieśmiertelność. Zaopatrzono ją dobrze w żywność, która miała być jej pokarmem w drodze do przyszłego życia, pochowano ją ze sługami, którzy będą je usługiwać, dano jej także drogocenne klejnoty, które miały jaśnieć na uczcie wiecznego szczęścia.

Jakże nieużyteczny jest ten pokarm na drodze ku wieczności. Odpowiedni pokarm na tę drogę znajdziemy na kartach Ewangelii. Chrystus powie o sobie, że jest pokarmem na życie wieczne.

66. Niewdzięczność dzieci

Zygmunt i Teresa od kilku lat są na emeryturze, żyją skromnie, gdyż nie zdążyli odłożyć za wiele pieniędzy na starsze lata. Całe swoje życie poświecili trójce dzieci, do których mają dzisiaj cichy żal. Teresa mówi:  „Wszystko robiliśmy dla swoich dzieci. Chcieliśmy, aby niczego im nie brakowało. Z myślą o nich kupiliśmy dom. Mąż podjął się dodatkowej pracy, aby spłacić zaciągnięte pożyczki. Był to dla nas trudny czas, ale dzieciom nie brakowało niczego. Wiele nocy nie przespałam z ich powodu. Często chorowały, ale dzięki Bogu wyrosły z tego. Widziałam jak nasi sąsiedzi wychodzili na zabawy, koncerty, wyjeżdżali na zagraniczne wakacje. My nie mogliśmy sobie na to pozwolić. Wyrzekaliśmy się tego w imię dobra naszych dzieci. Posłaliśmy je do dobrych szkół. Nigdy im nie brakowało pieniędzy na książki, czy inne wydatki związane ze szkołą. Zawsze były dobrze ubrane. Przekazaliśmy im wiele pozytywnych wartości. Uczyliśmy ich prawd wiary nie tylko słowem, ale także przykładem życia. I proszę zobaczyć jak oni nam się odpłacili. Mówi się, że dobry przykład rodziców ma wpływ na ich dzieci. Na pewno tak jest, ale nie w naszym wypadku.

Anna (najstarsza córka) porzuciła uniwersytet i zaczęła robić interes w branży gastronomicznej. Pracuje bardzo ciężko, wszystko idzie jej bardzo dobrze. Ale pieniądze przysłoniły jej wszystko, nawet nas, stały się dla niej bogiem. Czasami posyła nam kilka butelek alkoholu z racji świąt Bożego Narodzenia, ale my zamiast tych butelek wolelibyśmy, żeby nas odwiedziła i posiedziała z nami, choć chwilę. Andrzej ma trójkę dzieci, wyglądało, że jest szczęśliwy w małżeństwie. Niespodziewanie jednak upuścił żonę i dzieci i zamieszkał z młodą dziewczyną. Od tego czasu ani razu nas nie odwiedził.Paweł, najmłodszy nasz syn porzucił pracę, unika spotkania z nami. Znalazł podobnych sobie pijaków, z którymi dzieli swój czas. Można go spotkać w knajpach, albo pod sklepem, gdzie pije z nimi piwo. Nieraz śpi na chodniku, pod mostem albo w klatce schodowej. Żal patrzeć jak alkohol niszczy nasze najmłodsze dziecko. Żadne z nich nie chodzi do kościoła. Co mogliśmy zrobić dla nich więcej? Czy zasłużyliśmy na to?”

Tak wiele otrzymujemy od Boga, a mimo to nie wydajemy oczekiwanych owoców. I wtedy mogą się odnosić do nas słowa z przypowieści o winnicy: „Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom”.

65. Chrystus w smokingu

Przed wielu laty, gdy istniał jeszcze Związek Radziecki w Moskwie, w jednym z teatrów wystawiana była bluźniercza sztuka pt. „Chrystus w smokingu”. Teatr wypełniony był po brzegi, gdyż główną rolę miał grać Aleksander Rostowżew sławny aktor i przy tym gorliwy wyznawca Marksa. W pierwszym akcie ukazał się ołtarz wewnątrz kościoła. Jednak zamiast krzyża i świec na ołtarzu stały butelki z piwem, winem i wódką. Wokół ołtarza zebrani byli otyli kapłani, wznoszący toasty, a u dołu na podłodze- zakonnice grające w karty.

W drugim akcie ukazał się aktor grający Chrystusa. Ubrany był we wschodnią długą szatę i trzymał księgę Nowego Testamentu. Zaraz po wyjściu na scenę miał odczytać dwa wiersze z Kazania na Górze, a następni zrzucić swój strój palestyński i zawołać: „Dajcie mi mój smoking i mój kapelusz!” Następnie miał przeczytać słowa: „Błogosławieni ubodzy duchem, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. (…) Błogosławieni, którzy płaczą, albowiem oni będą pocieszeni…” Nagle zamilkł i stanął jak sparaliżowany. Cisza zapanowała na całej sali. Aktor nie zrzucił swojej szaty, nie zawołał o smoking, ale z piersi wydobył się cichy, ale słyszalny głos: „Błogosławieni cisi, albowiem oni posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni”. Następnie, wobec wszystkich zgromadzonych zrobił duży znak krzyża i zawołał: „Panie wspomnij na mnie, gdy przybędziesz do swego Królestwa”.

64. Wykorzystanie bliźniego

W jednym z większych miast rozmawiałem z robotnikiem, który pracuje u bardzo bogatego biznesmena (jak to się mówi teraz w Polsce). Jest on właścicielem kilku masarni. Można by się cieszyć, że są w Polsce zaradni i bogaci. Można, gdyby to bogactwo było uczciwie zdobyte. Wspomniany robotnik wraz z innymi zatrudniony jest nielegalnie. Robotnicy nie mają żadnych świadczeń socjalnych. Właściciel zamyka na klucz pracowników w zakładzie, i nikt nie wie, że oni tam pracują. Płaci im marne grosze. Z lęku przed wyrzuceniem z pracy nikt się jednak nie buntuje. O pracę trudno, a w domu na utrzymaniu żona i dzieci. Po skończonej pracy robotnicy dzwonią do właściciela i ten przyjeżdża, aby ich wypuścić. Czasami zapomina o swojej nielegalnej masarni i odjeżdża zbyt daleko, a robotnicy czekają po kilka godzin na otwarcie drzwi. W wypadku pożaru nie wiem, czy którykolwiek z nich miałby szansę przeżycia.

Jakże aktualne są dzisiaj słowa św. Jakuba sprzed prawie dwóch tysięcy lat: „Bogactwo wasze zbutwiało, szaty wasze stały się żerem dla moli, złoto wasze i srebro zardzewiało, a rdza będzie świadectwem przeciw wam  i toczyć będzie ciała wasze niby ogień. Oto wola zapłata robotników, żniwiarzy z pól waszych, którą zatrzymaliście, a krzyk żniwiarzy doszedł do uszu Pana zastępów” (Jk 5, 3-4).

63. Szekspir i wybaczenie

Szekspir napisał, że przebaczenie jest podwójnym błogosławieństwem. Błogosławieństwem dla tego, kto przebacza i dla tego, który doznaje przebaczenia. Jest błogosławieństwem, które niesie zbawienną jedność z Bogiem i bliźnim.

62. Syn wybacza matce

W książce „Putting Forgivness into Praktice” Doris Donnely opisuje wzruszającą scenę przebaczenia. Pewnego dnia siedmioletni chłopiec podróżował samochodem z matką i dwoma siostrami. Tego dnia matka po sprzeczce z ojcem, była wyjątkowo zdenerwowana. W czasie drogi zwróciła się do siedmioletniego syna i zaczęła ze złością krzyczeć: „A ty! Nigdy cię nie chciałam, jedyną racją twoich narodzin była chęć zatrzymanie twojego ojca. Ale on i tak mnie opuścił. Nienawidzę cię”. Ta scena głęboko zapadła w pamięć małego dziecka. Z upływem lat matka coraz bardziej obwiniała syna za wszystkie niepowodzenia, jakie ją spotykały. Po wielu latach syn powiedział do Doris Donnely: „Nie jestem w stanie nawet powiedzieć ile razy w ciągu ostatnich trzydziestu lat wracałem myślą do tamtego zdarzenia. Prawdopodobnie tysiące”. Następnie dodaje: „Obecnie postawiłem się w miejsce matki. Ukończyła tylko średnią szkołę. Nie miała pieniędzy i nie mogła liczyć na wsparcie rodziny. Zdaję sobie sprawę jak bardzo czuła się samotna, rozumiem jej głęboką depresję. Zdaję sobie sprawę ile bólu i złości niesie taka sytuacja. Pewnego dnia zdecydowałem się na rozmowę z moją matką. Powiedziałem jej, że rozumiem jej przeżycia, i że ją kocham. Ogromne wzruszenie ścisnęło jej gardło, tak, że nie mogła nic powiedzieć. Płacząc wtuliła się w moje ramiona. Czas jakby zatrzymał się dla nas. Był to początek nowego życia dla mnie, dla niej- dla nas”.