4 Sty

1 niedziela Wielkiego Postu Rok C

POKUSY I KRZYK ROZPACZY

Jezus pełen Ducha Świętego powrócił znad Jordanu i czterdzieści dni przebywał w Duchu na pustyni, gdzie był kuszony przez diabła. Nic w owe dni nie jadł, a po ich upływie poczuł głód. Rzekł Mu wtedy diabeł: „Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby się stał chlebem”. Odpowiedział mu Jezus: „Napisane jest:» Nie samym chlebem żyje człowiek «. Wówczas wyprowadził Go w górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata i rzekł diabeł do Niego: „Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je odstąpić, komu chcę. Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje”. Lecz Jezus mu odrzekł: „Napisane jest:» Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz «”. Zaprowadził Go też do Jerozolimy, postawił na narożniku świątyni i rzekł do Niego: „Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół. Jest bowiem napisane:» Aniołom swoim rozkaże o Tobie, żeby Cię strzegli «, i» na rękach nosić Cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień «”. Lecz Jezus mu odparł: „Powiedziano:» Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego «”. Gdy diabeł dokończył całego kuszenia, odstąpił od Niego aż do czasu (Łk 4,1-13).

W Monachium, w Kryształowym Pałacu znajduje się mały obraz zatytułowany „Czerwony rybak”. Szatan ubrany w elegancki, czerwony strój, trzymając w rękach wędkę łowi mężczyzn. Na haczyku jako przynętę widzimy: złoto, pieniądze, perły, korony, miecze i wino. Dzięki tak atrakcyjnym przynętom, połów jest nader obfity. Wymowa tego obrazu jest bardzo klarowna. Szatan, uosobienie zła, używa różnego rodzaju dóbr, aby sprowadzić człowieka na swoją drogę, drogę zła. Takie wartości, jak złoto, pieniądze, same w sobie nie są czymś złym, stają się jednak źródłem zła, gdy człowiek kierowany żądzą stawia je na pierwszym miejscu, przed Bogiem i człowiekiem. Co więcej, gotów jest poświęcić dla tych wartości i Boga, i człowieka, i samego siebie. A więc pokusa szatańska zmierza do zarażenia człowieka żądzą posiadania tych wartości za wszelką cenę.

Problem kuszenia wiele razy powraca w twórczości artystycznej. Najczęściej, jest ona inspirowana scenami biblijnymi, takimi jak kuszenie w raju, czy też kuszenie Jezusa na pustyni. A zatem wróćmy do Ewangelii, na skalistą pustynię, gdzie Jezus zmaga się z pokusami szatana. Ewangelista bardzo obrazowo opisuje scenę kuszenia, ale to nie znaczy, że diabeł ukazuje się Jezusowi w kształcie cielesnym i prowadzi z Nim dialog. Ewangelista stosując dramatyzację, chce nas zapoznać tylko z myślami, jakie szatan sugeruje Jezusowi. W kuszeniu, szatan proponuje Jezusowi fałszywą koncepcję mesjanizmu. „Jeśli jesteś Synem Bożym (w znaczeniu Mesjaszem), powiedz tym kamieniom, by stały się chlebem”. Podobną myśl (pokusę) podsuwali Jezusowi jego współcześni. Wyobrażali oni sobie, że Mesjasz wyzwoli ich z niewoli politycznej i przysporzy korzyści materialnych. Jezus odrzuca to kuszenie, zaznaczając, że Jego posłannictwo ma inny cel: „Nie samym chlebem żyje człowiek”. Następnie szatan ukazuje wszystkie królestwa świata i obiecuje Jezusowi władzę nad nimi, jeśli Jezus odda mu pokłon. Wielu spodziewało się, że Mesjasz przyniesie Królestwo, które zdominuje- w sensie ziemskim- wszystkie inne. Jezus odrzuca pokusę władzy w sensie panowania ziemskiego. Królestwo Jezusa nie jest z tego świata. Trzecia pokusa to żądanie od Jezusa znaków nadzwyczajności, czynionych na pokaz, bez większego związku z Jego posłannictwem mesjańskim. Tak jak to będzie na krzyżu, gdy będą wołać do Niego: „Zstąp z krzyża”. Jezus czyni wiele cudów na potwierdzenie swej mesjańskiej misji, w której przewidziana jest zbawcza śmierć na krzyżu.

Wyznawcy Chrystusa uczestniczą w tak pojmowanej zbawczej misji Chrystusa i ma ona wpływ na ich życie. W związku z tym chrześcijanin musi się liczyć z pokusami, które staną na drodze jego rozwoju duchowego i zbawienia. Pokusy te przybierają przeróżne formy, chociaż te, o których mówi Ewangelia zdają się najczęściej wstępować i są poważnym zagrożeniem na drodze prowadzącej do Boga. Pokusa dóbr materialnych. Jakże często staje się destrukcyjną siłą w życiu. Człowiek opanowany żądzą posiadania staje się bezduszną karykaturą człowieka. Kilka tygodni temu spotkałem człowieka, który miał wypadek samochodowy. Samochód należał do „bosa”. Dzwoni, więc z drogi i informuje swego szefa o wypadku. Ten, ani słowem nie zapytał o zdrowie poszkodowanego, najważniejsze było pytanie o stan samochodu. Są to oznaki degeneracji człowieka i zapowiedź degeneracji środowiska, które tacy ludzie zdominują. Następną pokusą jest pokusa władzy. Najwięcej krwi i nieprawości jest przy jej tronach. Nie muszą to być trony królewskie, mogą być to malutkie troniki, ot choćby fotelik prezesa. Co więcej nie musi to być fotel, wystarczy odrobina władzy na bliźnim, sprawowana na stojącą, z podobną łopatą czy młotkiem w ręku. Niezależnie od stanowiska człowiek opanowany żądzą władzy uczyni piekło wokół siebie. I to jest zwycięstwo szatana. I jeszcze jedna, ostatnia pokusa, której implikacje mają największy związek z rzeczywistością mesjańską. Wystawianie Boga na próbę i ciągłe żądanie od Niego, aby potwierdzał swoją obecność wśród nas cudami. To żądanie przybiera formą pogoni za sensacją. Boże objawienie zawiera wiele cudownych dzieł, na których możemy oprzeć swoją wiarę. Ale człowiek goni nieraz za nie sprawdzonymi cudami, wierzy w nie bardziej, aniżeli w prawdy objawione w Piśmie świętym.

Powróćmy jeszcze do twórczości artystycznej, aby zobaczyć jak pisarze, poeci widzą skutki ulegania pokusom. Faust Johannes, Doktor Faust, prawdopodobnie Georg Faust, astrolog żyjący na przełomie XV i XVI wieku uważany był za czarnoksiężnika. Stał się on symbolem człowieka dążącego do zgłębienia całej wiedzy o świecie i prawzorem dla postaci literackich. Historię Fausta, który zaprzedał duszę szatanowi Mefistofelesowi za przywrócenie młodości przedstawia po raz pierwszy anonimowa księga jarmarczna wydana w 1578 r. przez J. Spiessa. Stała się ona tematem wielu dzieł literackich m.in. Ch. Marlowe’a. W jego to dziele, Faust jest ambitnym ponad miarę profesorem, który zdecydował się sprzedać diabłu swą duszę za podwójną cenę: wiedzę nie znającą granic i światową potęgę. Posiadł on czarną magię i przy jej pomocy przywołał Mefistofelesa, który przyrzekł Faustowi 24 lata życia w dostatku i posiadania wszystkiego, czego dusza zapragnie. Po upływie tych lat Faust będzie zabrany z duszą i ciałem do Lucyfera. Własną krwią, Faust podpisuje umową z diabłem. Przez 24 lata Faust używał wszystkiego, czego dusza zapragnie. Czas jednak szybko minął. Fausta ogarnęła trwoga. Szuka ratunku u przyjaciół, chce zmienić kontrakt. Przyjaciele radzą mu dwunastogodzinną pokutę. Ale i to nie uchroniło go przed skutkami zaprzedania duszy. Po dwunastu godzinach ukazuje się Mefistofeles z gromadą innych diabłów i zabiera wrzeszczącego Fausta do piekła. Jest to fikcja literacka, która zawiera głęboką prawdą o życiu człowieka. Człowiek nie może sprzedać swojej duszy za żadną cenę. Gdy ulegnie pokusie i sprzeda ją za złudne, przemijające wartości może pozostać mu tylko krzyk rozpaczy.

Rozpoczęliśmy Okres Wielkiego Postu. Jest to czas przygotowania się na Wielkanocne spotkanie z Chrystusem zmartwychwstałym. Wielki Post – na wzór ewangelicznego postu Jezusa na pustyni – trwa czterdzieści dni. Kościół wzywa do wypełnienia tego czasu modlitwą, postem i jałmużną, które dają siłę do walki z pokusami i rodzą pragnienie szlachetniejszego życia (Z książki Ku wolności).

NIE SAMYM CHLEBEM ŻYJE CZŁOWIEK

Bracia: Cóż mówi Pismo? „Słowo jest blisko ciebie, na twoich ustach i w sercu twoim”. A jest to słowo wiary, którą głosimy. Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych, osiągniesz zbawienie. Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej do zbawienia. Wszak mówi Pismo: „Żaden, kto wierzy w Niego, nie będzie zawstydzony”. Nie ma już różnicy między Żydem a Grekiem. Jeden jest bowiem Pan wszystkich. On to rozdziela swe bogactwa wszystkim, którzy Go wzywają. „Albowiem każdy, kto wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony” (Rz 10,8-13).

Jedną z najpiękniejszych pór roku jest wiosna. Cała przyroda budzi się do życia. I to właśnie wtedy, po pierwszej wiosennej pełni księżyca obchodzimy najważniejsze wydarzenie w kalendarzu liturgicznym Kościoła. Wszystkie okresy roku liturgicznego ukierunkowane są na to centralne wydarzenie tajemnicy paschalnej śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Świętujemy to wydarzenie przez trzy wielkie dni Triduum Paschalnego i samą uroczystość Wielkanocy, która jest „świętem świąt”, „uroczystością uroczystości”. Ta uroczystość jest poprzedzana Wielkim Tygodniem oraz czterdziestodniowym okresem przygotowania zwanym Wielkim Postem.

Wielki Post, rozpoczynający się obrzędem posypania głów popiołem w Środą Popielcową nazwę swą zawdzięcza przede wszystkim praktykom wiernych. Post, obok modlitwy i jałmużny zajmował poczesne miejsce w przygotowaniu się wiernych do świąt Wielkanocnych. Dawniej post były bardzo surowy. Przez cały Wielki Post nie spożywano mięsa, tłuszczów zwierzęcych, a w niektórych regionach Polski nawet nabiału. Moi rodzice pamiętali czasy, kiedy to w Środę Popielcową gospodyni domu wyparzała ukropem wszystkie garnki, patelnie, łyżki, kubki, miski, aby nie została w nich nawet odrobina tłuszczu.

Praktyki wielkopostne nie mają znaczenia same w sobie. Dopiero ze względu na cel nabierają sensu. Człowiek jest wezwany do jedności z Bogiem. W tej jedności odnajduje swoje spełnienie i prawdziwe szczęście. Taki obraz szczęścia zawarty jest w biblijnym opisie raju. Do tej jedności każdy zostaje wezwany na chrzcie świętym. Jednak przez grzech człowiek zrywa tę jedność i oddala się od Boga. Im więcej zła tym dalej odchodzi on od Źródła życia. Aż w końcu Bóg niknie z horyzontu człowieka. I tym samym gubi się perspektywa zbawienia.

Celem Wielkiego Postu jest przywrócenie zerwanej jedności z Bogiem i ponowne włączenie człowieka w wielki proces zbawienia. Pełnię zbawienia odnajdujemy w tajemnicy śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. A zatem Wielki Post jest czasem przemiany, która prowadzi nas do najpełniejszego włączenia się w misterium śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, przez które stało się nasze zbawienie. W tej perspektywie nabierają sensu praktyki religijne, jakie proponuje nam Kościół w tym świętym czasie przemiany.

Pokusa jawi się jako zagrożenie dla naszej jedności z Bogiem. W znaczeniu chrześcijańskim pokusa jest głosem złego ducha, który nakłania do wejścia na drogi sprzeczne z Ewangelią, do wyrzeczenia się zobowiązań wypływających z chrztu świętego. W pierwszą niedzielę Wielkiego Postu Ewangelia kieruje naszą uwagę na pokusę. Chrystus jest kuszony przez szatana. Szatan podsuwa Jezusowi różne wartości, które miały odwrócić Go od misji zabawienia, do jakiej został posłany. Pokusa władzy, pieniędzy i próżnej chwały to tylko niektóre z tych, z którymi nie raz będziemy się potykać w naszym życiu. Pokusa najczęściej przychodzi do nas z ofertą łatwej przyjemności. Tak jak w poniższej historii.

Mieszkańcy niewielkiego miasteczka byli świadkami dziwnego zdarzenia. Środkiem ulicy szedł mężczyzna a za nim stado świń. Szedł on w kierunku rzeźni, z której dochodziły odgłosy zabijanych zwierząt. Świnie jednak nie zważały na to, tylko wytrwale podążały za swym panem. Zadziwieni przechodnie pytali, dlaczego ta trzoda tak posłusznie idzie na miejsce swej kaźni. Mężczyzna odpowiada: „Mam ze sobą koszyk grochu i od czasu do czasu trochę im go rzucam. Świnie bardzo lubią groch”.

Zaś następna przypowieść o rabinie ukazuje jak najskuteczniej oprzeć się pokusie. Pewnego razu znany rabin zawołał przypadkowych trzech przechodniów i zadał im pytanie: „Załóżmy, że znalazłeś portfel pełen złotych monet, co byś zrobił z nimi?” „Oczywiście oddałbym właścicielowi najbliższego domu, bo na pewno do niego on należy” – odpowiedział pierwszy. „Głupiś” – skwitował rabin. I zadał to samo pytanie następnemu. „Schowałbym do kieszeni, nie jestem taki naiwny, aby stracić okazje wzbogacenia się” – pada odpowiedź. „Kanalia” – zawyrokował rabin. Wreszcie odpowiada trzeci na to samo pytanie: „Jak ja mogę wiedzieć, jakbym postąpił w takiej sytuacji. Może by zwyciężyła we mnie zła skłonność? Może zło zapanowałoby nade mną i skłoniło do zabrania rzeczy należącej do kogoś innego? Ja nie wiem. Prosiłbym jednak Wszechmocnego o moc, abym mógł oprzeć się złym skłonnościom. A wtedy na pewno oddałbym pieniądze właścicielowi”. Rabin pochwalił go za mądrą i roztropną odpowiedź.

Rabin nazwa pierwszego głupcem, ponieważ nie uwzględniał słabości ludzkiej natury. Był pewien swej siły w walce z pokusami. A przecież ludzie upadają nie dlatego, że są słabi, ale dlatego, że myślą, że są mocni. Drugiego nazwał kanalią, ponieważ nie radząc się sumienia przywłaszczył sobie rzecz nie należącą do niego. Była to okazja wzbogacenia się. Rabin pochwalił trzeciego, który w swej mądrości wiedział, że jest słaby i nie jest pewien jakby się zachował w takiej sytuacji. Był także świadom, że potrzebuje pomocy Bożej, aby dokonać właściwego wyboru. Jeśli ją otrzyma, to z pewnością nie ulegnie pokusie. Postąpi dobrze.

Pierwsza Niedziela Wielkiego Postu jest wezwaniem do szukania bliskości Boga, który da moc panowania nad pokusami i przez to nas uchroni przed zerwaniem więzi z Bogiem i bliźnimi (z książki Nie ma innej Ziemi Obiecanej).

ŚWIĘTY ANTONI PUSTELNIK

„Kapłan weźmie z twoich rąk koszyk i położy go przed ołtarzem Pana Boga twego. A ty wówczas wypowiesz te słowa wobec Pana Boga swego:» Ojciec mój, Aramejczyk błądzący, zstąpił do Egiptu, przybył tam w niewielkiej liczbie ludzi i tam się rozrósł w naród ogromny, silny i liczny. Egipcjanie źle się z nami obchodzili, gnębili nas i nałożyli na nas ciężkie roboty przymusowe. Wtedy myśmy wołali do Pana, Boga przodków naszych. Usłyszał Pan nasze wołanie, wejrzał na naszą nędzę, nasz trud i nasze uciemiężenie. Wyprowadził nas Pan z Egiptu mocną ręką i wyciągniętym ramieniem wśród wielkiej grozy, znaków i cudów. Zaprowadził nas na to miejsce i dał nam ten kraj opływający w mleko i miód. Teraz oto przyniosłem pierwociny płodów ziemi, którą dałeś mi, Panie «. Rozłożysz je przed Panem Bogiem swoim i oddasz pokłon Panu Bogu swemu” (Pwt 26,4-10).

Jakub de Voragine w „Złotej legendzie” przytacza wiele scen kuszenia św. Antoniego Pustelnika. Oto jedna z nich. „Innym znów razem, gdy Antoni ukrywał się w pewnym grobowcu, tłum diabłów napadł go i poranił tak, że sługa jego wyniósł go na barkach jakby nieżywego. A gdy wszyscy, którzy się zbiegli, opłakiwali go jako zmarłego i bardzo nad nim ubolewali, Antoni nagle ocknął się i rozkazał słudze, aby go z powrotem odniósł do owego grobowca. Leżał tam zmożony bólem wielu ran, lecz silny duchem i wyzywał diabły do nowej walki. Wówczas ukazały mu się one pod postaciami różnych dzikich zwierząt i znowu raniły go okrutnie zębami, rogami i kopytami. Aż nagle rozbłysła przedziwna światłość, wszystkie diabły uciekły, a Antoni natychmiast został uzdrowiony. Zrozumiał wtedy, że to sam Chrystus przybył, i rzekł: Gdzie byłeś, dobry Jezu? Gdzie byłeś? Dlaczego nie przybyłeś od razu; aby pomóc mi i uleczyć moje rany? A na to Pan rzekł: Antoni, byłem tutaj, lecz chciałem zobaczyć twoją walkę; teraz zaś rozsławię imię twoje po całym świecie, bo dzielnie walczyłeś”.

Święty Antoni znany jest jako święty, którego życie wypełnione było zmaganiem się z różnymi pokusami. Walczył z nimi i odnosi zwycięstwo, tak jak Chrystus na pustyni. Antoni zwyciężał dzięki mocy otrzymanej od Chrystusa, któremu bezgranicznie zawierzył swoje życie. Zapewne walka z pokusami i szatanem w przeważające mierze rozgrywała się w duszy św. Antoniego. A zwycięstwa miały przede wszystkim charakter wewnętrzny, duchowy. Jednak te wewnętrzne zmagania były zauważane na zewnątrz. I one pisały „złotą legendę” o św. Antonim Pustelniku. W świecie wielkiego zamętu i zła, Pustelnik, pokonując pokusy ukazywał piękno i radość trwania przy Bogu. Pytającym, co trzeba robić, aby przypodobać się Bogu, odpowiadał: „Dokądkolwiek idziesz- miej zawsze Boga przed oczyma, cokolwiek czynisz-zachowaj przykazania Pisma św., w jakimkolwiek miejscu znajdziesz się- nie odchodź z niego zbyt szybko”.

Żywot Antoniego Pustelnika napisał św. Atanazy około roku 360, a więc w niedługim czasie po śmierci świętego pustelnika. Św. Antoni zwany Wielkim urodził się około roku 250, prawdopodobnie w wiosce Koman, w środkowej dolinie Nilu. Rodzice dobrze sytuowani materialnie zapewniali mu i jego młodszej siostrze dostatnie życie. Jednak dobra materialne nie zagłuszyły w Antonim prawdziwej pobożności i pragnienia poświęcenia się życiu mniszo-pustelniczemu. Po śmierci rodziców, osiemnastoletni Antoni stanął przed nowymi wyzwaniami. Majątek jaki odziedziczył po rodzicach był wielką pokusą wobec powołania do stanu mniszego, jakie Antoni żywił w sobie. Prosił zatem Boga o znak, który by utwierdził go w powołaniu i ułatwił podjęcie ostatecznej decyzji. W odpowiedzi Bóg natchnął go szczególną łaską odczytania nauki ewangelicznej.

Pewnego razu usłyszał w kościele słowa Ewangelii: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną”. Antoni odniósł te słowa do siebie. Wróciwszy do domu, rozdał odziedziczone ziemie miejscowym rolnikom, sprzedał inne swoje dobra, a otrzymane za nie pieniądze rozdał biedakom. Zachował jedynie mały majątek, który miał zapewnić utrzymanie siostry.

Jednak Bóg zażądał od niego więcej. Otóż, innym razem Antoni usłyszał w kościele słowa Chrystusa: „Nie troszczcie się zbytnio o jutro”. A było to w czasie, kiedy szukał jeszcze doskonalszej drogi swego życia. Zrozumiał te słowa jako odpowiedź Boga na jego rozterki. Nie zwlekając, rozdał pozostałe bogactwa materialne, a siostrę oddał pod opiekę znanych mu dziewic. Po czym zaczął szukać dogodnego miejsca, gdzie w samotności mógłby prowadzić ascetyczne życie. Święty utrzymując się z pracy własnych stał się dla miejscowej ludności budującym przykładem umartwienia, cnotliwego życia i niezłomności w walce z pokusami. Na początku mniszej drogi diabeł kusił pustelnika, przypominając mu majątek, którego się wyrzekł. Antoni skutecznie oparł się pokusom materialnego dobrobytu. A wtedy diabeł usiłował skusić Antoniego, rozbudzając w nim pożądliwości cielesne. Ale i tu Antoni okazał się zwycięzcą, co sprowokowało kusiciela do przemocy fizycznej. Walka z pokusami i zwycięstwo nad nimi zachęciły św. Antoniego do jeszcze większej gorliwości i pokuty.

Po pewnym czasie Pustelnik przeniósł się na cmentarz i zamieszkał w jednym z grobowców. Miał wówczas prawie trzydzieści pięć lat. Wtedy to miała miejsce scena kuszenia opisana przez Jakuba de Voragine, którą zacytowałem na wstępie. Utwierdzony w cnocie i wypróbowany w walce z szatanem św. Antoni opuścił grób, w którym dotychczas mieszkał, i udał się do znanego w tamtej okolicy pustelnika, prosząc go o możliwość pozostania z nim. Starzec jednak nie zgodził się. Antoni wyruszył zatem w pobliskie góry. Przekroczył Nil i samotnie zamieszkał w opuszczonej twierdzy w miejscowości Pispir, -uważając ją za mieszkanie dane mu przez Opatrzność. Sława św. Antoniego rosła i wielu zapragnęło naśladować jego styl życia. Antoni zachęcał odwiedzających, aby zrezygnowali ze złudnych światowych radości i całkowicie poświecili swoje życie Bogu. Jego słowa miały ogromną moc przekonania, bo towarzyszyła im łaska boża w mocy, której Święty poskramiał dzikie zwierzęta, wypędzał złe duchy, skutecznie opierał się licznym pokusom.

Antoni liczył 54 lata, gdy rozgorzało na Wschodzie kolejne prześladowanie chrześcijan za cezara Maksymina. Ojciec mnichów, ożywiony pragnieniem męczeństwa, opuścił swoją samotnię i udał się do więzienia w Aleksandrii, gdzie przebywali uwięzieni chrześcijanie. W obliczu męczeńskiej śmierci, pocieszał uwięzionych i umacniał ich w wierze. Mimo wyraźnego nakazu prefekta, by żaden mnich nie ważył się pojawiać w sądzie, Antoni odważnie towarzyszył męczennikom do ostatniego dnia ich życia. Po ustaniu prześladowań Antoni wrócił do swojej samotni, gdzie znowu musiał się zmagać pokusami i mocami piekielnym. Zawierzając swoje zmagania Chrystusowi odnosił wspaniałe zwycięstwa, których sława docierała do najodleglejszych miejscowości i pustelni. Na natarczywe prośby mnichów, Antoni zaczął odwiedzać ich pustelnie. Krzepiącym słowem i cudami dodawał im otuchy i zachęcał do wytrwałości na obranej drodze życia. W czasie tych odwiedzin spotkał także swoją siostrę, która w międzyczasie została przełożoną grupy dziewic.

Sława wielkiego mnicha dotarła nawet na dwór cesarski Konstantyna Wielkiego i jego synów, którzy prosili Antoniego, aby był ich ojcem duchowym i doradcą. Wielu ludzi przychodziło do niego, szukając wsparcia duchowego i mądrych rad. Oczywiście przychodzili do niego mnisi, którzy w dużej liczbie zamieszkali wokół niego, prowadząc podobny styl życia, tworząc pierwszą wspólnotę zakonną. Pouczenia współbraci mnichów przybierały różną formę. Oto jedno z nich zapisane w „Złotej legendzie”. „Pewien brat wyrzekł się świata, ale trochę pieniędzy zatrzymał dla siebie. Św. Antoni powiedział mu: Idź i kup kawałek mięsa. Ów poszedł i kupił mięso, a gdy wracał niosąc je, psy pogryzły go. Wówczas św. Antoni rzekł: Tak oto diabły napadają i rozszarpują tych, którzy wyrzekając się świata pragną mieć pieniądze”.

Antoni Pustelnik, przeczuwając zbliżającą się śmierć przywołał dwóch swoich uczniów. Po wspólnej modlitwie i pouczeniach Antoni z pogodną twarzą odszedł do Pana. Było to 17 stycznia 356 roku (z książki Wypłyń na głębię).

ZWYCIĘŻYĆ POKUSY

Thomas Merton w książce „Mądrość pustyni” przytacza opowieść, która znajduje się także w zbiorach „Apoftegmaty Ojców Pustyni”. Otóż Abba Pojmen opowiadał, jak to Abba Jan Karzeł modlił się do Pana o obojętność wobec pokus. I Pan odebrał mu wszystkie namiętności. Abba Jan udał się do jednego ze starców i rzekł: ‘Widzisz przed sobą człowieka, który nie ma żadnych pokus i doświadcza całkowitego spokoju’. Starzec odparł: ‘Idź i módl się do Pana, aby sprawił, że rozgorzeje w tobie walka, bowiem dusza dojrzewa jedynie w bojach’. A gdy pokusy powróciły, Abba Jan nie modlił się już o uwolnienie od nich, lecz mówił tylko: ‘Panie, daj mi siłę, bym przeszedł zwycięsko przez ten bój.’” Uwzględniając mądrość Ojców Pustyni możemy powiedzieć, że pokusa spełnia pozytywną rolę w naszym życiu, szczególnie życiu duchowym. Człowiek, który w życiu doznaje wielu przeciwności i pokus staje się mocniejszym, mądrzejszym, bardziej dojrzałym i lepiej rozumiejącym drugiego człowieka, jak i samo życie. Wyśpiewuje to w swojej piosence Maciej Wróblewski: „Co nas nie zabije to nas wzmocni”.

„Co nas nie zabije to nas wzmocni

Co na nas nie skasuje to nas zbawi.

Co nas nie zepsuje to poprawi.

Co nas nie położy to postawi”.

Pierwsze czytanie biblijne na Pierwszą Niedzielę Wielkiego Postu ukazuje dziękczynnie Narodu Wybranego za pierwsze owoce Ziemi Obiecanej: „Teraz oto przyniosłem pierwociny płodów ziemi, którą dałeś mi, Panie. Rozłożysz je przed Panem Bogiem swoim i oddasz pokłon Panu Bogu swemu”. Zniewoli egipskiej Naród Wybrany wyruszył do Ziemi Obiecanej. Wędrował pustynnymi bezdrożami, jak mówi Biblia, czterdzieści lat. W czasie tej wędrówki wiele razy był wystawiany na pokusy różnego rodzaju. Niektórzy szemrali przeciw Mojżeszowi, że wywiódł ich na pustynię, aby pomarli z głodu. Chcieli wracać z powrotem do niewoli egipskiej, gdzie nie przymierali głodem. Gdy Mojżesz był na górze Syna, jego rodacy ulali złotego cielca i oddawali mu cześć jako Bogu i tak dalej. Wiele razy ulegali pokusom. W krytycznych momentach, kiedy to uleganie pokusie mogło zaprowadzić lud na zatracenie Bóg dawał siłę do ich przezwyciężenia. Ta siła przybierał nieraz formę kary bożej. Tak było, gdy Bóg zesłał węże jadowite na lud szemrzący przeciw Mojżeszowi i Bogu. Kara przyniosła opamiętanie. W zmaganiu się z pokusami umacniała się wiara Narodu Wybranego w jedynego Boga. Izraelici poznawali lepiej samych siebie, swoją słabość, bezsilność wobec pokus, a jednocześnie doświadczali cierpliwości i miłosierdzia bożego. W tej wędrówce często brzmiała niewypowiedziana modlitwa, którą odmawiał Abba Jan: „Panie, daj mi siłę, bym przeszedł zwycięsko przez ten bój”.

Przez czterdzieści dni, jak mówi Ewangelia Jezus pozostawał na pustyni, gdzie był kuszony przez szatana: „Jezus pełen Ducha Świętego powrócił znad Jordanu i czterdzieści dni przebywał w Duchu na pustyni, gdzie był kuszony przez diabła”. Św. Jan w swoim w pierwszym liście napisał: „Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia nie pochodzi od Ojca, lecz od świata”. Szatan wystawiał Jezusa na pokusy, który przybierały ten potrójny kształt. Pożądliwość ciała: „Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby się stał chlebem”. Pożądliwość oczu, pokusa władzy: „Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je odstąpić, komu chcę. Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje”. Pycha tego życia: „Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół. Jest bowiem napisane: Aniołom swoim rozkaże o Tobie, żeby Cię strzegli, i na rękach nosić Cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień”. Jezus opierając się pokusom szatana, odpowiedział: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego”. Jezus nie wdawał się w pertraktacje szatanem. Szatan jako przegrany odszedł od Jezusa. Scena kuszenia Jezusa uświadamia nam, że będąc blisko Boga, nawet będąc Bogiem stajemy wobec pokusy. Chrystus jest nie tylko wzorem zwycięstwa nad pokusami, ale realnym źródłem mocy w zmaganiu się z nimi. W Chrystusie mamy nadzwyczajną moc zbliżenia się do Boga, a w bliskości Boga szatan jest bezradny.

W dzisiejszym świecie pokusy atakują nas na różne sposoby. Mówił o tym św. Jan Paweł II w Gargano, sanktuarium św. Michała Archanioła, którego kościół czci jako pogromcę duchów piekielnych: „Przybyłem uczcić Świętego Michała Archanioła i prosić teraz, kiedy jest tak trudno dawać autentyczne świadectwo chrześcijańskie bez kompromisów i bez ustępstw. Archanioł Michał stoi u boku Kościoła, aby go bronić przed wszystkimi podłościami świata, aby pomóc wierzącym odeprzeć demona, który ‘jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć’. Ta walka z demonem, który jest przeciwieństwem postaci Św. Michała Archanioła, jest aktualna również dzisiaj, ponieważ demon wciąż jest żywy i działa w świecie. Istotne zło, które jest w nim, nieład, który się spotyka w społeczności, niespoistość człowieka, rozłam wewnętrzny, którego staje się ofiarą, jest nie tylko konsekwencją grzechu pierworodnego, ale również skutkiem natrętnego i ukrytego działania szatana. Do tej walki wzywa nas postać Świętego Michała Archanioła, któremu Kościół tak na Wschodzie, jak i na Zachodzie nigdy nie przestał składać specjalnej czci”. W chwilach pokusy warto pamiętać, że nie jesteśmy sami, warto zapamiętać modlitwę, którą odmawia się przy nakładaniu Szkaplerza św. Michała Archanioła: „Święty Michale Archaniele, wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen”.

A na zakończenie wysłuchamy refleksji o pokusie niemieckiego poety Friedricha Riickerta zawartej w opowiadaniu „Parabola”. Podróżnik prowadził za uzdę wielbłąda, który w pewnym momencie wpadł we wściekłość i zaczął atakować podróżnika. Ten szukając schronienia wskoczył do studni. Tam uchwycił się krzaka jeżyny wyrastającego ze ściany studziennego szybu i tak zawisł między pyskiem rozwścieczonego wielbłąda a lustrem wody, w której zobaczył czyhającego nań smoka. W dodatku dostrzegł dwie myszy, które na przemian podgryzały korzenie krzaka jeżyny, którego się trzymał, by nie wpaść w paszczę smoka. Nagle, zobaczył na krzaku jeżyny owoce, zaczyna je zrywać i jeść, zapominając o niebezpieczeństwie zagrażającym z dołu i z góry. W tym momencie opowiadania poeta stawia pytanie: Kim jest ów głupiec, który nie bacząc na śmiertelne zagrożenie, w jakim się znalazł, spokojnie spożywa owoce jeżyny. I daje odpowiedź, że jest nim każdy człowiek, który mimo niepewności jutra ulega urokom tego świata i tak żyje, jak gdyby miał nie umierać, jakby nie wiedział, że Bóg przygotował dla niego ucztę wieczną. Pokusa przesłania nam i odwraca od głównego celu naszego życia, jakim jest zbawienie. W tej walce z pokusami warto zapamiętać słowa św. Pawła z dzisiejszych czytań liturgicznych: „Albowiem każdy, kto wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony” (z książki Bóg na drogach naszej codzienności).

NIE ULEC POKUSIE

Na początku Wielkiego Postu zmienia się atmosfera naszych świątyń. Wnętrze ich zdominowane jest fioletowym kolorem, który symbolizuje umartwienie i pokutę ale równocześnie otwiera nas na wielkanocną nadzieję. Przejmujące pieśni wielkopostne kierują naszą uwagę na zbawczą Mękę Chrystusa, naszą grzeszność i przynaglają do przemiany życia. Ta atmosfera ukierunkowuje nas na najważniejszą tajemnicę wiary – zmartwychwstanie Chrystusa. Wezwanie wielkopostne do przemiany życia ma nas przygotować, nie tyle do świętowania rocznicy zmartwychwstania Chrystusa, ile do przygotowania się przez święte życie do udziału w tym zmartwychwstaniu. Jesteśmy stworzeni, aby w mocy zmartwychwstania Chrystusa dostąpić łaski zbawienia. Trzeba jednak bezgranicznie uwierzyć Chrystusowi. Tak jak to uczynił św. Paweł, który w liście do Rzymian pisze: „Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych, osiągniesz zbawienie. Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej do zbawienia”. Wielki Post jest niepowtarzalnym czasem oczyszczenia się ze zła, napełnienia się dobrem i zawierzenia Chrystusowi swego życia.

Długość czterdziestodniowego Postu wyznaczają wydarzenia biblijne. Nie jest istotne czy ta liczba jest realna, czy tylko symboliczna. Naród Wybrany wyszedł z niewoli egipskiej i zdążał przez czterdzieści lat do Ziemi Obiecanej. Przemierzając pustynne przestrzenie wystawiany był na różne pokusy, które chciały go odwieść od wyznaczonego celu. Byli i tacy, którzy szemrali przeciw Mojżeszowi, że wyprowadził ich na pustynię. Chcieli wrócić do niewoli, gdzie mieli wprawdzie marne jedzenie, ale nie przymierali z głodu. Wiara Mojżesza i wielu jego współziomków sprawiła, że nie zawrócili, ale przez cierpienie, trud a przede wszystkim przez zawierzenie Bogu dotarli do Ziemi Obiecanej, ziemi jak mówi Biblia „mlekiem i miodem płynącej”. Wielki Post przypomina nam, że Bóg wezwał nas do „ziemi obiecanej”. Często szukamy jej tu, na ziemi. Wielu emigrantom Ameryka jawiła się jako ta ziemia. I nawet gdy nam się poszczęści w Ameryce i doświadczymy dobrobytu tego kraju, tęsknota za „ziemią obiecaną” pozostaje. A to dlatego że marzenia o tej ziemi spełniają się w Bogu. Kto szuka Boga jest na drodze prowadzącej do „ziemi obiecanej”.

Innym wyznacznikiem długości Wielkiego Postu jest pobyt Jezusa na pustyni. Przed rozpoczęciem swej publicznej działalności, Jezus udał się na pustynię, gdzie przez czterdzieści dni pościł. A pod koniec był kuszony przez szatana. Pokusy zmierzały do odwrócenia Chrystusa od wypełnienia misji powierzonej Mu przez Ojca. Pierwsza pokusa, pokusa chleba była wymierzona bardzo trafnie. Po czterdziestu dniach postu można się domyślać jak ogromne jest pragnienie chleba. W ewangelicznej perspektywie ten chleb staje się symbolem wartości materialnych. Jest to ogromna pokusa. Dla tych wartości człowiek potrafi sprzedać swoją duszę, bliźniego, a nawet Boga. Chrystus odrzucając tę pokusę mówi: „Nie samym chlebem człowiek żyje”. Są ważniejsze wartości jak wiara, miłość, sprawiedliwość itp. których nie można sprzedać za żadną cenę. Druga pokusa mami urokami władzy i potęgi militarnej. Szatan obiecuje władzę, gdy Chrystus odda mu pokłon. Wielu ludzi dla zdobycia władzy zaprzedaje diabłu duszę. Jakże często wokół tronów władzy diabeł wije gniazda zbrodni, krzywdy, kłamstwa, przewrotności itd.. Chrystus odrzucając tę pokusę mówi: „Panu Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz”. W trzeciej pokusie diabeł wyprowadził Jezusa na narożnik świątyni i powiedział: „Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, jest przecież napisane: Aniołom swoim rozkaże o tobie, a na rękach nosić cię będą byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień”. Chrystus powiedział wtedy: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego”. Tej pokusie ulega człowiek, który niedowierza Bogu, ciągle oczekuje nowych dowodów na jego istnienie.

Wachlarz pokus jest o wiele większy. Wszystkie one, jak w wypadku Jezusa zmierzają do odwrócenia nas od wyznaczonego przez Boga celu, jakim jest nasze zbawienie. Według ankiety przeprowadzonej wśród czytelników „Discipleship Journal” najgroźniejszymi pokusami dzisiejszego człowieka są: materializm, pycha, koncentrowanie się na sobie, lenistwo, złość, rozgoryczenie, wyuzdanie seksualne, zazdrość, obżarstwo i kłamstwo. Według tych samych czytelników bliska więź z Chrystusem daje moc przezwyciężenia pokus. 81%. z nich przyznało, że łatwiej ulegali pokusom, gdy zaniedbywali kontakt z Bogiem, 84% odpowiedziało, że dzięki modlitwie oparli się pokusie, 76% odniosło zwycięstwo dzięki unikaniu okazji do grzechu, 66% dzięki studiowaniu Biblii.

Pokusa jest groźna, bo działa podstępnie. Mówi o tym jedna ze starych indiańskich legend. Młodzieniec zgodnie z indiańskim zwyczajem udał się na bezludzie, aby tam w odosobnieniu, przygotować do obrzędu męskiej inicjacji. Z dala od swojej wioski spacerował po pięknej dolinie, pełnej soczystej zieleni i kolorowych kwiatów. Trzeciego dnia zauważył wznoszący się nad doliną szczyt pokryty śniegiem. „Zdobywając ten szczyt, sprawdzę samego siebie”- pomyślał. Włożył ciepłe ubranie i rozpoczął wspinaczkę. Po wielu godzinach stanął na szczycie. Zauroczony widokiem, jaki rozciągał się z góry z dumą myślał o swoim wyczynie. Nagle usłyszał szelest. Spojrzał na ziemię i zobaczył jadowitego węża, który błagalnie powiedział do niego: „Jestem umierający. Jest tu za zimno dla mnie, zamarzam. Umieram z głodu, bo nie ma tu żywności. Weź mnie pod swoje ubranie i znieś na dolinę”. „Nie – odpowiedział młodzieniec – Ostrzegano mnie przed tobą. Wiem, że jesteś jadowitym wężem. Zabiorę cię, a ty mnie śmiertelnie ukąsisz”. „Na pewno nie – powiedział wąż- Potraktuję cię inaczej. Będziesz dla mnie kimś szczególnym. Nie wyrządzę ci krzywdy”. Młodzieniec opierał się ale wąż był bardzo przekonywujący. Ostatecznie wziął węża pod ubranie i zszedł do doliny. Następnie położył go delikatnie na trawie. Nagle wąż sprężył się i ukąsił chłopca w nogę. „Przecież mi przyrzekłeś… zawołał chłopiec. „Przecież wiedziałeś kim jestem, zanim mnie wziąłeś.”- odpowiedział wąż i czmychnął w krzaki.

Jakże często ta legenda przybiera konkretny kształt w życiu wielu ludzi, którzy sięgają po pierwszy kieliszek alkoholu lub pierwszą działkę narkotyku. Mówią one bez słów: Weź mnie, to niczym nie grozi. Jesteś silny, w każdej chwili możesz mnie porzucić. A później, gdy doprowadzi człowieka do ruiny mówi: Przecież wiedziałeś kim jestem, zanim mnie wziąłeś. I tak jest ze wszystkimi pokusami. Nieraz zdając sobie sprawę z niebezpieczeństwa pokusy człowiek zachowuje się jak chłopiec z opowiedzianej historii. Ojciec powiedział do syna: „Nie pływaj w tej rzece, bo możesz utonąć”. „Dobrze”- odpowiedział chłopiec. Wieczorem wrócił do domu z mokrym strojem kąpielowym. „Gdzie byłeś”- zapytał ojciec. „Pływałem”- odpowiada. „Czy nie mówiłem ci, że nie wolno tam pływać?”- mówi ojciec. „Tak ojcze – odpowiedział chłopiec – ale miałem ze sobą strój kąpielowy i nie mogłem oprzeć się pokusie”. „To, dlaczego wziąłeś ze sobą strój kąpielowy?”- docieka ojciec. „Chciałem być przygotowany do pływania, gdyby zwyciężyła pokusa”- padła szczera odpowiedź.

Wielki Post przypomina nam o modlitwie, poście i jałmużnie. Są one nieodłączną pomocą w naszym zmaganiu się ze złem i coraz doskonalszym przylgnięciu do Chrystusa, w którym odnajdujemy moc przezwyciężania pokus (z książki w Poszukiwaniu mądrości życia).

NA KOGUCIE TWARDOWSKIEGO

Bajki i legendy zostawiamy bardzo często dzieciom. A mówiąc prawdę zawierają one niejednokrotnie bardzo istotne przesłania dla dorosłych. Ot chociażby legenda o mistrzu Twardowskim. A zatem na kogucie Pana Twardowskiego udajmy się w sentymentalną podróż do lat dzieciństwa, aby odkryć tam twardą prawdę o dorosłym życiu i diabelskich pokusach. Dla przywołania baśniowej atmosfery z lat dzieciństwa posłuchajmy fragmentu tej legendy w oryginalnym brzmieniu: „Za panowania miłościwego króla Zygmunta Augusta, żył pewien szlachcic po mieczu i po kądzieli, imć Pan Twardowski. Ci, co go mieli szczęście lub nieszczęście wtedy znać, mówili potem, że od najmłodszych lat siedział w nim jakiś niespokojny duch. Ciągle go gdzieś nosiło, ciągle czegoś szukał i wiecznie mu czegoś było za mało. A że był przy tym chłopcem bystrym i rezolutnym, przeto posłali go rodzice na studia do Akademii Krakowskiej, żeby się kształcił na medyka. Tego mu było trzeba, w to mu było graj! Studiował odtąd pilnie receptury mikstur, maści i naparów, wertował stare księgi w poszukiwaniu tajemnych przepisów i myślał nad tym, jak by tu człowieka uczynić nieśmiertelnym. Chociaż był jeszcze młody, myśl o śmierci nie dawała mu spokoju, bo strasznie dobrze mu było na świecie i nigdy nie chciał się z nim żegnać”.

Po skończonych studiach stał się wziętym lekarzem, zdobywając bogactwo i sławę. Jednak to go nie zadowoliło, zaczął zgłębiać magię, aby kamienie zamienić w brylanty i złoto oraz zdobyć eliksir wiecznej młodości. Aż pewnego dnia rozniosła się wiadomość, że Twardowski, aby to osiągnąć własną krwią podpisał cyrograf z diabłem i zaprzedał mu duszę. Widziano czasami Twardowskiego, jak fruwał na kogucie a diabeł spełniał wszystkie jego zachcianki. Pan Twardowski liczył, że tak będzie zawsze, bo nigdy nie zamierzał się udać do Rzymu, gdzie według podpisanego cyrografu, diabeł miał prawo zabrać jego duszę do piekła. Jednak diabeł podstępem zwabił go do karczy i powiedział, że nazywa się ona Rzym. Następnie porwał przerażonego Twardowskiego, unosząc go do piekła. Patrząc na oddalającą się ziemię Twardowski przypomniał sobie pieśń maryjną, której nauczyła go jego matka i zaczął ją śpiewać, a diabeł jak poparzony wypuścił go ze swoich szpon. Jedni mówią, że Pan Twardowski spadł na chmurę, gdzie wiedzie samotne i smutne życie, zaś inny widzą go na księżycu. Ale gdziekolwiek by on spadł możemy powiedzieć, że marnie skończył. A wszystko to z powodu szatańskich pokus, którym uległ.

Nigdy nie brakowało ludzi, którzy chcieliby dosiąść koguta Twardowskiego, fruwać sobie po świecie i mieć na usługach nawet samego diabła, aby tylko spełniał ich zachcianki, nie licząc się z tym, że wcześniej czy później czeka na nich „karczma Rzym”. W sposób szczególny widzimy to w środowisku celebrytów i gwiazd wszelkiej maści. Nieraz robią nawet największe głupstwa i świństwa, aby tylko o nich mówić, bo popularność ma zawsze przełożenie na pieniądze. Pieniądze, sława, przyjemności nie liczące się z moralnością wydają się być dla nich najważniejsze. Mają prawie wszystko: niesamowite bogactwo, adorację milionów fanów, prywatne odrzutowce i ekskluzywne przyjęcia. A mimo to u wielu gwiazd rodzi się poczucie pustki, która popycha ich do poszukiwania sensu życia. Ostatecznie te wszystkie dobra zdają się być pokusą, która miała zaspokoić najgłębsze, duchowe pragnienia człowieka. Uświadomienie sobie istoty tych pokus, pomaga im ustawić w swoim życiu wszystkiego na właściwym miejscu i odnalezieniu naczelnej wartości życia, którą odnajdują w duchowości, wierze w Boga, w Chrystusie. Oto kilka takich przykładów.

John Davis grał w amerykańskim zespole Superdrag, który cieszył się powodzeniem na początku lat 90-tych. Wokalista i gitarzysta spędził większość tego czasu na walce z uzależnieniem alkoholowym. W listopadzie 2001 roku, Davis przeżył nawrócenie podczas podroży, w trakcie nocnego stromego zjazdu samochodem.  Dla CBN.com powiedział: „Po prostu zacząłem czuć się dziwnie, nie wiem, dlaczego. Następnie oblał mnie zimny pot. Nagle, po prostu doszło do mnie, że Bóg miał do czynienia ze mną. … Wiedziałem już, że pustka w moim sercu, moje życie, nigdy nie będą wypełnione butelkami alkoholu, czy czymkolwiek innym, tylko On mógł wypełnić moje serce. Powiedziałem: Panie, jestem tak zmęczony ciągłym biegiem. Jestem zmęczony. Daj mi pokój”. Od tego czasu Davis wydał dwie solowe płyty z chrześcijańskim rockiem. Spitz był gitarzysta w zespole metalowym nagle stracił zainteresowanie muzyką. Dla serwisu „BeliefNet.com” powiedział: „Po prostu straciłem miłość do grania tego rodzaju muzyki. Nie mogę nawet tego wyjaśnić. I nawet nie chciałem dotknąć gitary – gdy za to się zabierałem, to było prawie jak uczucie pieczenia. Nie grałem przez prawie cztery lata.” W 2000 roku, Dan Spitz, zaczął wyznawać judaizm mesjanistyczny, który przy zachowaniu tradycyjnego judaizmu głosi, że zbawienie jest możliwe tylko Jezusie Chrystusie. Dave Mustaine stał się sławny grając w zespole Metallica, a później w grupie Megadeth. Uznaje się go za jednego z najwybitniejszych gitarzystów metalowych. Sława wepchnęła go w szpony wielu pokus, między innymi miał problem alkoholowy, zajmował się okultyzmem. Olśnienie i nawrócenie przyszło w roku 2000, które później tak wspomina: „Patrząc na krzyż, powiedziałem kilka prostych słów: Co mam do stracenia? Potem całe moje życie się zmieniło. To było trudne, ale nie zamieniłbym tego doświadczenia za nic. Idę przez życie wierząc, że Bóg istnieje”. W nawiązaniu do tytułu tych rozważań można powiedzieć, że w pewnym momencie zsiedli z koguta Twardowskiego.

Chyba każdy z nas, w jakiś tam sposób dosiada tego koguta, ulegając pokusom, które oddalają nas od Boga i zacierają obraz prawdziwej miłości, która tak jak Chrystus na Golgocie gotowa jest oddać życie za bliźniego. Okres Wielkiego Postu, który rozpoczęliśmy w Środę Popielcową wzywa nas abyśmy pomyśleli o naszym życiu i pokusach, na które wystawia nas dzisiejszy świat. Byśmy jak Dave Mustaine spojrzeli na krzyż Chrystusa i umocnieni tym spojrzeniem mogli z całym przekonaniem powiedzieć jak wspomniany artysta: „Idę przez życie wierząc, że Bóg istnieje”.

Ewangelia na dzisiejszą niedzielę ukazuje nam scenę kuszenia Jezusa przez szatana. Diabeł zjawia się z potrójną pokusą: przeciw zależności, posłuszeństwu i przeciw czci należnej samemu Bogu: „Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby się stał chlebem”. „Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je odstąpić, komu chcę. Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje”. „Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół”. Jezus nie schodzi ani na jotę z drogi, którą wyznaczył Mu Ojciec. Zwycięstwo, jakie odniósł diabeł w ogrodzie rajskim, zmienia się w całkowitą porażkę na palestyńskiej pustyni: „Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu Bogu swemu będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz”. W jedności z Chrystusem każdy z nas odnajduje moc, aby jak Chrystus odpowiedzieć szatanowi w czasie pokusy i mieć świadomość, że słowa z Listu św. Pawła zacytowane na wstępie tych rozważań odnoszą się do nas: „Żaden, kto wierzy w Niego, nie będzie zawstydzony”. A zatem cały nasz wysiłek duchowy, szczególnie w Wielkim Poście powinien zmierzać do pogłębienia i umocnienia naszej duchowej więzi z Jezusem (Kurier Plus, 2019).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *