15 Paź

29 niedziela zwykła.  Rok A

DWIE RZECZYWISTOŚCI.

Faryzeusze odeszli i naradzali się, jak by podchwycić Jezusa w mowie. Posłali więc do Niego uczniów razem ze zwolennikami Heroda, aby Mu powiedzieli: „Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Na nikim Ci nie zależy, bo nie oglądasz się na osobę ludzką. Powiedz nam więc, jak Ci się zdaje? Czy wolno płacić podatek cezarowi, czy nie?”.  Jezus przejrzał ich przewrotność i rzekł: „Czemu Mnie kusicie, obłudnicy? Pokażcie Mi monetę podatkową”. Przynieśli mu denara. On ich zapytał: „Czyj jest ten obraz i napis?”. Odpowiedzieli: „Cezara”. Wówczas rzekł do nich: „Oddajcie więc cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga” (Mt 22,15–21).

Czytając powyższy fragment Ewangelii przypomniałem sobie aforyzm: „Boże broń mnie przed przyjacielem, bo z nieprzyjacielem dam sobie radę”. Otacza nas wielu ludzi. Wśród nich są tacy, którzy okazują nam wprost swoją wrogość. Wiemy, czego po nich się spodziewać i jak się przed nimi bronić. Bardzo często najskuteczniejszą bronią jest współczucie dla nich. Bo naprawdę są oni ludźmi godnymi politowania. Bo czyż nie marnują swego życia na bezsensowna walkę z bliźnim?

Bardziej niebezpieczni są „przyjaciele”, piszę to słowo w cudzysłowie, ponieważ w takim rozumieniu jest ono użyte w wyżej zacytowanym aforyzmie. Są to ludzie, którzy udają naszych przyjaciół. Udają, bo liczą na pewne korzyści, a w czasie próby i tak nas opuszczą. Ktoś inny udaje przyjaciela, aby się od nas jak najwięcej dowiedzieć i zrobić z tego sensację, lub wykorzystać przeciw nam. W czasach stalinowskich siepacze UB na wstępie przesłuchania swych ofiar udawali przyjaciół zatroskanych o ich los, jak i też los ich rodzin. Chcieli, aby oskarżony im zaufał. Padały piękne słowa, propozycja koniaku papierosa itp. Marny był los tego, kto im uwierzył. Zaufanie zawsze było wykorzystanie przeciw nim. W życiu codziennym możemy spotkać ubowskich siepaczy w wersji uwspółcześnionej, którzy wykorzystują nasze zaufanie przeciw nam.

Faryzeusze mieli złe zamiary wobec Jezusa. Jednak nie występują jako jawni wrogowie. Udają przyjaciół, życzliwych Mu ludzi. Wychwalają Go za to, że bożej prawdy naucza, cenią Jego prawość, że nie ma względu na osobę. Chcą zdobyć Jego zaufanie, by je później wykorzystać przeciw Niemu. Dopiero po tym fałszywym przymilaniu się zadają podstępne pytanie: „Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie?” Dlaczego to pytanie jest podstępne?

Palestyna w tym czasie była pod okupacją Rzymu, cezar był okupantem. Faryzeuszom wydawało się, że zastawili idealną pułapkę na Jezusa. Jeśli Jezus powie, że trzeba płacić podatek cezarowi, wtedy można podburzyć lud, mówiąc, że Jezus popiera okupanta. A gdyby Jezus powiedział, że nie trzeba płacić, wtedy można Go oskarżyć przed władzą rzymską, że buntuje przeciw niej lud. Jezus jednak przejrzał przewrotność udawanej przyjaźni. Co więcej wykorzystał tę sytuację, aby pouczyć zebranych o obowiązkach wobec Boga i władzy świeckiej? Powiedział:  „Oddajcie, więc cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga”.

Wielu z Polaków zamieszkujących w Stanach Zjednoczonych ma podwójne obywatelstwo; polskie i amerykańskie. Wiążą się z tym pewne przywileje, jak i też obowiązki. Obowiązki wobec Polski i obowiązki wobec Stanów Zjednoczonych. O każdym człowieku można powiedzieć, że ma podwójne obywatelstwo. Jest obywatelem wspólnoty państwowej, jak i też jest obywatelem wspólnoty nadprzyrodzonej. Z tą przynależnością wiążą się pewne przywileje jak i też obowiązki. Zazwyczaj te obowiązki są ściśle określone. Są regulowane przez różnego rodzaju prawa. Czasami jednak dochodzi do konfliktu; władza świecka wychodzi poza swoje kompetencje, żądając dla siebie tego, co jest należne Bogu. Wtedy prawo Boże musi być postawione na pierwszym miejscu, i ostateczne decyzje powinny zapaść w sumieniu.

Franz Jaggerstatter urodził się katolickiej rodzinie w Austrii. Był normalnym uczniem, a później robotnikiem, nic nie wskazywało, że sięgnie kiedyś po palmę męczeństwa. Bardzo poważnie traktował naukę wypływającą z Ewangelii. Ożenił się z kobietą imieniem Anna. Mieli trójkę dzieci. W czasie II wojny światowej trzydziestosześcioletni Franz został powołany do hitlerowskiej armii. Odmówił jednak służby w wojsku, mając świadomość, że to może zakończyć się dla niego śmiercią. Przyjaciele namawiali go, aby wstąpił do armii. „Nie mogę”, odpowiadał. „Dlaczego Nie”, pytali przyjaciele.

-Ponieważ wierzę, że ta wojna jest niesprawiedliwa, i służba w tej armii jest złem. To byłoby wbrew mojemu sumieniu

-Wielu służy w tej armii, dlaczego ty nie możesz?

-Co robią inni to jest ich sprawa. Ja odpowiadam przed moim sumieniem.

-A gdzie jest twoja lojalność wobec współrodaków, kraju, twojego sztandaru?

-Kocham rodaków, kocham moją ojczyznę-, ale jest wyższe prawo- prawo Boże. I prawo Boże mówi mi, ze ta wojna jest zła i niesprawiedliwa.

Franz został aresztowany, osadzony w więzieniu i skazany na śmierć. Wyrok został wykonany 9 sierpnia 1943 roku. Franz był posłuszny słowom Chrystusa: „Oddajcie, więc cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga”.

Żyjemy w miarę unormowanym świecie, sytuacje, w jakiej znalazł się Franz należą raczej do rzadkości. Ale to nie znaczy, że nie staniemy przed dylematem; co oddać Bogu, a co oddać cezarowi. Przykazania boże i głos naszego sumienia mówią nam, co jest należne Bogu. W oparciu o te dwa źródła można zbudować świat, w którym harmonijnie współgrają ze sobą dwie rzeczywistości; nadprzyrodzona i ziemska (Z książki Ku wolności).

Fot. Jerozolima widziana z Kościoła Zaparcia się św. Piotra (In Gallicantu)  

 

Dwa obywatelstwa

To mówi Pan o swym pomazańcu Cyrusie: „Ja mocno ująłem go za prawicę, aby ujarzmić przed nim narody i królom odpiąć broń z pasa, aby otworzyć przed nim podwoje, żeby się bramy nie zatrzasnęły. Z powodu sługi mego, Jakuba, Izraela, mojego wybrańca, nazwałem cię twoim imieniem, pełnym zaszczytu, chociaż Mnie nie znałeś, Ja jestem Pan i nie ma innego. Poza Mną nie ma boga. Przypaszę ci broń, chociaż Mnie nie znałeś, aby wiedziano od wschodu słońca aż do zachodu, że beze Mnie nie ma niczego. Ja jestem Panem i nie ma innego” (Iz 45, 1.4-6).

W szóstym roku po narodzeniu Chrystusa, Judea dostała się pod panowanie Rzymu. Wszyscy mieszkańcy Imperium Rzymskiego, zarówno wolni jak i niewolnicy w wieku od 12 do 65 lat byli zobowiązani do płacenia podatku, którego wysokość miała równowartość zapłaty za jeden dzień pracy. Podatek musiał być płacony w rzymskiej walucie. Na jednej stronie rzymskiej monety, w czasach Jezusa, była wybita podobizna cesarza Tyberiusza z napisem: „Cesarz Tyberiusz, syn boskiego Augusta, najwyższy kapłan”. Z tego powodu niechęć Żydów do płacenia podatków miała podłoże polityczne i religijne. Przypominał on bowiem okupację rzymską i ranił uczucia religijne Żydów, którzy czcili jedynego Boga. Zaś przypisywanie człowiekowi cech boskich było dla nich bluźnierstwem.

Ale nie to było głównym powodem pytania zadanego Jezusowi przez faryzeuszy: „Powiedz nam więc, jak Ci się zdaje? Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie?” Chcieli oni wykorzystać zaistniałą sytuację do swoich rozgrywek z Herodianami, ugrupowaniem sympatyzującym z królem Herodem, który był podporządkowany cesarzowi rzymskiemu. Ale przede wszystkim, pytanie to było wymierzone przeciw Jezusowi: „Wtedy faryzeusze odeszli i naradzali się, jakby Go pochwycić w mowie”. Zarówno odpowiedź twierdząca, jak i przecząca mogły się obrócić przeciw Jezusowi. Gdyby Jezus powiedział, że nie należy płacić podatków cesarzowi, wtedy można Go oskarżyć przed władzami rzymskimi, że buntuje podanych, a to było równoznaczne z wyrokiem śmierci. Odpowiedź, że należy płacić podatki cesarzowi, też by się obróciła przeciw Jezusowi. Faryzeusze oskarżyli by go przed ludem, że popiera okupantów i toleruje przypisywanie boskości człowiekowi.

Jezus daje odpowiedź, jakiej się nie spodziewali: „Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga”. Odpowiada tak, nie dlatego, że obawiał się ludu, czy władzy rzymskiej, On zawsze głosił prawdę, nie licząc się z ludzkimi względami. W tym wypadku chce ukazać prawdę o człowieku, który podlega władzy samego Boga, jak i też władzy ziemskiej. Prawdę tę może przybliżyć analogia podwójnego obywatelstwa. Wielu z nas ma obywatelstwo polskie i amerykańskie. Daje to pewne przywileje, ale także rodzi pewne zobowiązania wobec Polski i Stanów Zjednoczonych.  Chrześcijanie mają jakby podwójne obywatelstwo. Obywatelstwo ojczyzny ziemskiej i obywatelstwo ojczyzny niebieskiej.  Ta podwójna przynależność ma swoje implikacje, o których św. Piotr pisze: „Wszystkich szanujecie, braci miłujecie, Boga się bójcie, czcijcie króla” (1P 2, 17).

Harmonijna wsjpółegzystencja tych dwóch przynależności ulega zachwianiu, gdy człowiek w imieniu Boga sięga po to co się należy cesarzowi lub „cesarz” przywłaszcza sobie to co należy się Bogu. Inaczej mówiąc, konflikt następuje wtedy, gdy człowiek oddaje cesarzowi, to co się należy Bogu, a Bogu oddaje to co się należy cesarzowi. Przykładem pierwszego mogą być różnego rodzaju fundamentalizmy religijne. Częściej jest jednak władza świecka sięga po to co jest należne Bogu. Nawet dzisiejsze demokracje popełniają ten błąd, chociażby w zasadniczej kwestii, jakim jest życie ludzkie. Bóg jest panem życia i śmierci. Zaś władza świecka na mocy demokratycznego wyboru czuje się uprawniona do uchwalania ustaw, które pozwalają na zabijanie pewnej kategorii ludzi np. nienarodzonych, czy w pewnych sytuacjach ludzi nieuleczalnie chorych. Może to przybierać formy ludobójstwa, tak jak w czasie drugiej wojny światowej, naziści w majestacie swego prawa skazywali na zagładę całe narody, jak Cyganie czy Żydzi. W takiej sytuacji konfliktowej dla chrześcijanina jest tylko jedna alternatywa, alternatywa, którą wybrał Tomasz Moor. Król Henryk VIII, aby zalegalizować swój kolejny związek małżeński ustanowił prawa niezgodne z prawem Kościoła i Boga. Zmusił swoich urzędników do podpisania ustanowionych przez siebie dekretów. A Wtedy Tomasz Moor odpowiedział: „Jestem posłusznym sługą króla, ale słucham przede wszystkim Boga”. Za tę wierność Bogu zapłacił życiem.

Ludzie wsłuchujący się w Chrystusa nie jeden raz nauczaniem i życiem przypominali ewangeliczną zasadę: „Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga”. Należał do nich papież Pius XII. W Bożonarodzeniowym dodatku do New York Times’a  z roku 1941 czytamy: „Głos Piusa XII jest samotnym wołaniem w głuchej ciemności ogarniającej Europę w czasie świąt Bożego Narodzenia. Jest on jedynym władcą, który pozostał na kontynencie Europejskim, który mimo wszystko podnosi głos w obronie krzywdzonych”.  Zaś jeden z największych uczonych pochodzenia żydowskiego Albert Einstein powiedział: „Tylko Kościół stanął odważnie na drodze Hitlera… tylko Kościół miał odwagę i wytrwałość bronić intelektualnej prawdy i moralnej wolności. Jestem wewnętrznie przymuszony wyznać, że jestem pełen szacunku dla tego, czym wcześnie pogardzałem”. I jeszcze jedna wypowiedź na ten temat izraelskiego reprezentanta w Organizacji Narodów Zjednoczonych, późniejszego premiera Izraela, Goldy Meir: „Dzielimy ból całego świata z powodu śmierci Jego Świątobliwości Piusa XII… W czasie 10 lat nazistowskiego terroru, kiedy to nasz naród przechodził horror męczeństwa, Papież publicznie potępiał prześladowanie i okazywał współczucie dla ofiar prześladowań” (Dallas Morning News 10-01-99).

Ale nawet wtedy, gdy władza świecka zadaje gwałt Królestwu Bożemu i chce wszystko zawłaszczyć dla siebie, jesteśmy w stanie zachować wewnętrzną wolność i oddać Bogu, co jest Jemu należne, oraz zarazić tą wolnością innych. Przykładem tego jest wietnamski arcybiskup F.X. Nguyen van Thuan, który został aresztowany przez komunistyczne władze Wietnamu. W więzieniu spędził trzynaście lat, z czego dziewięć w ścisłej izolacji. Oto fragment jego wspomnień: „Kiedy zostałem umieszczony w izolatce, powierzono mnie pięciu strażnikom: pracując na zmiany, dwóch z nich przebywało zawsze ze mną. Ich przełożeni powiedzieli im: Co dwa tygodnie będziemy zastępować was inną grupą, tak abyście nie zostali „skażeni” przez tego niebezpiecznego biskupa. Następnie zdecydowali: Nie będziemy was już zmieniać; w przeciwnym razie ten biskup skazi wszystkich naszych policjantów”. (F.X. Nguyen van Thuan: Świadkowie nadziei)

Niezależnie od tego, w jakiej znajdziemy się sytuacji, Bóg daje nam moc i roztropność, aby harmonijnie ułożyć powinności wobec Niego i ludzi. A na straży tego stoi uformowane w mądrości bożej nasze sumiennie (Z książki Nie ma innej Ziemi Obiecanej).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *