15 Paź

30 niedziela zwykła   Rok A

MIŁOŚC DOSKONAŁA.

Gdy faryzeusze dowiedzieli się, że Jezus zaniknął usta saduceuszom, zebrali się razem, a jeden z nich, uczony w Prawie, zapytał wystawiając Go na próbę: „Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?” On mu odpowiedział: „Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem”. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy” (Mt 22, 34-40).

Według tradycji rabinistycznej Prawo zawierało 613 przykazań. W tej wielości istniał rzeczywiście problem, które z tych przykazań jest najważniejsze. Jezus wskazuje na jedno z nich; jest nim miłość. Miłość ujęta w dwustopniowej skali: miłość Boga i miłość bliźniego. Postawienie miłości Boga na pierwszym miejscu nie znaczy, że miłość bliźniego została zepchnięta na dalszy plan. Miłość Boga jest fundamentem budowania prawdziwej miłości do bliźniego, chroni ją przed ludzkimi wypaczeniami i nazywania miłością tego, co nie ma nic z nią wspólnego.

Opierając się na Biblii, miłość można określić jako pragnienie podobania się Bogu. Podobam się Bogu, gdy otaczam szacunkiem Jego imię, zachowuję dzień święty, gdy szanuję rodziców, nie zabijam, nie cudzołożę, nie kradnę, nie mówię fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu, nie pożądam rzeczy należących do bliźniego. Jednym słowem miłość Boga sprowadza się do czynnego zachowania bożych przykazań w sercu, myśli i duszy. Jest to miłość wymagająca. Bóg, wymagając od nas takiej miłości, jeśli Go prosimy, daje nam potrzebne łaski do życia według niej.

Joyce Kilmer w poemacie „Drzewa” napisał: „Poematy mogą pisać zwykli ludzie tacy jak ja, ale tylko Bóg może stworzyć drzewa”. Autor tego poematu w wieku 27 lat został katolikiem. Był wrażliwym poetą, który w sposób bardzo prosty ukazywał piękno, codziennej rzeczywistości. W czasie I wojny światowej wstąpił do armii. W wieku 36 lat zginął w czasie walk, zostawiając żonę i rodzinę. Kilmer był człowiekiem głęboko wierzącym. Kochał swoją wiarę i według niej starał się żyć. Jego listy do żony, dzieci, rodziny i przyjaciół wypełnione są nadzwyczajnym światłem. W jednym z nich pisze: „Módlcie się za mnie, abym jeszcze bardziej kochał Boga. Wydaje mi się, że im więcej będę kochał Boga, bez żadnych rozproszeń, wtedy wszystko staje się dla mnie możliwe… Otrzymałem wiarę, prosząc o nią. Mam nadzieję, że otrzymam moc miłości na tej samej drodze”.

Miłość w naszym życiu stopniuje się i wyraża na różne sposoby. W słynnym musicalu „Skrzypek na dachu” jest taka scena. Tevye mówi do swojej żony: „Czy ty kochasz mnie?” Golde odpowiedziała: „Czy ja cię kocham? Przez te wszystkie lata sprzątałam twój dom, gotowałam i prałam twoje koszule. I ty pytasz czy ja cię kocham?” Ta odpowiedź nie zadowoliła Tevyego, dlatego ponownie pyta:, “Ale Golde czy ty naprawdę kochasz mnie?” I znowu Golde odpowiada: „Czy ja cię kocham? Przez wszystkie te lata byłam przy tobie, rozmawiałam z tobą, cierpiałam głód z tobą, spałam z tobą. I ty mnie pytasz, czy cię kocham? Jeśli to nie jest miłość to, co to jest?”

Gdy Chrystus mówi o miłości z całego serca, słowo z całego serca sugeruje, że w miłość może się stopniować. Pierwszy, najniższy jest bardzo ważny. Dialog Tevyego i Golde jest obrazem miłości na pierwszym stopniu. To dzielenie ze sobą życia, przeżyć jest esencją miłości. Ale miłość żąda czegoś więcej i wznosi się na drugi stopień. Kochająca osoba robi wszystko, aby mile zaskoczyć wybranego człowieka, aby się mu przypodobać. Na tym etapie miłość nie satysfakcjonuje się minimum, szuka czegoś więcej. I tak wznosi się na trzeci stopień, tu osiąga pełnię i doskonałość. Jest to miłość, która często nie ma zrozumienia ludzi. O takiej miłości Jezus mówi tymi słowami: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś oddaje życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”.

Miłość doskonała była i jest wcielana w życie przez miliony wyznawców Chrystusa. Ojciec Bejzym, polski misjonarz wyjechał na Madagaskar, aby pracować wśród trędowatych. Po latach umiera jako trędowaty. Ojciec Maksymilian Kolbe w imię takiej miłości decyduje się na komorę głodową. Do nich należy także staruszek, który na propozycję odesłania do domu starców pod tzw. „fachową opiekę” zniedołężniałej żony odpowiada: „Była dla mnie zawsze najlepszą żoną i jeszcze dziś jesteśmy szczęśliwi. Jakże bym ją mógł opuścić teraz, kiedy mnie najbardziej potrzebuje. Jeśli nie będę miał siły dalej się nią opiekować, pójdziemy razem do domu starców”.

Taka miłość żąda całego serca, całej duszy i całego umysłu. Dorastając do takiej miłości dorastamy do pełni człowieczeństwa. W tym dorastaniu nie raz trzeba modlić się jak poeta Joyce Klimer: „Módlcie się za mnie, abym jeszcze bardziej kochał Boga. (…). Otrzymałem wiarę, prosząc o nią, mam nadzieję, że otrzymam moc miłości na tej samej drodze” (Z książki „Ku wolności).

Fot. Ziemia Święta – Cezarea Nadmorska

 

MIŁOŚC BLIŹNIEGO

To mówi Pan: „Nie będziesz gnębił i nie będziesz uciskał cudzoziemców, bo wy sami byliście cudzoziemcami w ziemi egipskiej. Nie będziesz krzywdził żadnej wdowy i sieroty. Jeślibyś ich skrzywdził i będą Mi się skarżyli, usłyszę ich skargę, zapali się gniew mój i wygubię was mieczem, i będą żony wasze wdowami, a dzieci wasze sierotami. Jeśli pożyczysz pieniądze ubogiemu z mojego ludu, żyjącemu obok ciebie, to nie będziesz postępował wobec niego jak lichwiarz i nie każesz mu płacić odsetek. Jeśli weźmiesz w zastaw płaszcz twego bliźniego, winieneś mu go oddać przed zachodem słońca, bo jest to jedyna jego szata i jedyne okrycie jego ciała podczas snu. I jeśliby się żalił przede Mną, usłyszę go, bo jestem litościwy” (Wj 22, 20-26).

Joseph Donders na łamach miesięcznika „Pastoral Life” opowiada historię, która miała miejsce w Kenii. Ubogo ubrane dzieci wracały ze szkoły. Po drodze bawiły się piłką. Nie była to prawdziwa piłka, na taką nie było ich stać. Był to zwitek papierów obwiązany gumką. Dzieci przechodziły obok olbrzymiej plantacji ananasów, ogrodzonej płotem i pilnowanej przez strażników. Nagle piłka wpadła za ogrodzenie. Dwie dziewczynki odruchowo prześliznęły się między drutami, aby zabrać swoją zabawkę. W tym czasie byli w pobliżu strażnicy. Spuścili ze smyczy psy, które rzuciły się na sparaliżowane strachem dziewczynki. Na ich przeraźliwy krzyk, strażnicy przywołali psy do siebie. Pogryzione uczennice wyczołgały się na zewnątrz. Jedną z nich była 13 letnia Jane. Zdolna i piękna dziewczyna, nadzieja rodziny wykrwawiła się na śmierć. Druga do końca życia pozostanie z twarzą oszpeconą szramami.

Z tej samej miejscowości, późną nocą odjechał pociąg załadowany ananasami w puszkach, które miały trafić na stoły Europejczyków. Na plantacji i przetwórni ananasów, której właścicielem był Amerykanin pracował ojciec Jane. Za swoją pracę otrzymywał bardzo niską zapłatę, około 30 dolarów miesięcznie. A ponadto firma nie zapewniała swoim pracownikom żadnego ubezpieczenia, żadnych świadczeń socjalnych. Nikt nie odważył się jednak upomnieć o swoje prawa, bo właściciel bez żadnych skrupułów wyrzuciłby go z pracy następnego dnia, a na jego miejsce przyjąłby nowego.

Kilka tygodni później inna Jane obchodziła w Europie urodziny. Miała trzynaście lat. Natura nie poskąpiła jej urody i mądrości. Była dumą swojej rodziny. Przed posiłkiem Jane odmówiła modlitwę: „Wszechmogący Boże, który w swojej szczodrobliwości dałeś nam wszystkie te pokarmy, jako znak Twojej dobroci. Dziękujemy Ci za obfitość twoich darów”. Takiej modlitwy nie słyszy się w Kenii. Może przyjdzie taki czas, że Jean w Kenii usłyszy taką modlitwę, a Jean z Europy usłyszy i przejmie się historią swojej rówieśnicy z Kenii, którą zagryzły psy. Może usłyszy tę historię właściciel plantacji ananasów. Tylko czy to może coś zmienić w świecie, w którym niejeden powtarza powiedzenie, że „Moja Ojczyzna jest tam, gdzie są pieniądze”.

Powyższa, trochę stylizowana, ale najprawdziwsza historia ma tragiczną wymowę w danych Banku Światowego. 1,3 miliarda żyje poniżej progu absolutnego ubóstwa. 840 milionów osób, z których 200 milionów to dzieci, cierpi głód. Wśród nich 13 milionów skazanych jest na śmierć głodową, co znaczy, że dziennie umiera z głodu 36 tysięcy osób, 1500 na godzinę, 25 na minutę, 1 na 3 sekundy. Około półtora miliarda osób może się spodziewać, że nie dożyje 60 roku życia, ponad 880 milionów nie ma żadnego dostępu do opieki medycznej, a około 2,6 miliarda nie ma dostępu nawet do podstawowych struktur sanitarnych.

Zapewne wiedzą o tym ci, którzy decydują o produkcji najnowszych bombowców, lotniskowców i innych zbrodniczych narzędzi do zbijania ludzi. Za jedną rakietę, która uderza w szpital czy inny obiekt można by kupić setki ton ryżu, który uratowałby tysiące umierających z głodu dzieci. Ale hipokryci, wolą się użalać, że bezdomne psy w Nowym Jorku nie mają należytej opieki.

Gdyby święty Franciszek z Asyżu żył dzisiejszych czasach wołał by jeszcze głośniej: „Miłość nie jest kochana”. Nie jest kochane przykazanie: „Będziesz miłował Pana Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie jest podobne do niego: Będziesz miłował bliźniego jak siebie samego”. Wołanie o miłość w życiu społecznym i osobistym, zdaje się być wołaniem na puszczy. Czy takie wołanie ma sens?

Tak mogą pytać tylko ci, którzy nie doświadczyli rzeczywistości zwycięstwa Chrystusa nad złem i śmiercią, które dokonało się przez Jego zmartwychwstanie. Ci, którzy tego doświadczyli stoją na straży tego przykazania i są świadkami zwyciężającej miłości. Za to świadectwo przychodzi im nieraz zapłacić najwyższą cenę. Ale to właśnie oni chronią świat przed kompletnym zdziczeniem. Chronią nawet tych, którzy na bliźniego patrzą przez pryzmat zysku. Może to świadectwo przywiedzie ich do opamiętania, za nim staną przed trybunałem Bożym, aby się rozliczyć ze sprawy najważniejszej – miłości.

Przykazanie miłości Boga jest wymieniane na pierwszym miejscu z dwóch powodów. Po pierwsze – gdy człowiek w swojej hierarchii wartości Boga postawi na pierwszym miejscu, to wszystko inne będzie na właściwym miejscu. Po drugie – aby chronić przed wypaczeniem przykazanie miłości bliźniego. Wiemy, że człowiek nawet w imię, na swój sposób pojmowanej miłości potrafi krzywdzić i zabijać. Każdy kto autentycznie miłuje Boga stara się żyć według Jego woli, która jest wyrażona w bożych przykazaniach.

Matka Teresa z Kalkuty mówiła: „Aby kochać osobę, trzeba stanąć przy niej… Nigdy nie pielęgnuję tłumu”. Miłość okazujemy konkretnym osobom, którzy są przy nas, niezależnie od tego, czy są nam życzliwi czy nieżyczliwi. Wspaniałym przykładem takiej postawy jest wspomniany tydzień temu w Słowie na niedzielę, wietnamski arcybiskup F.X. Nguyen van Thuan, który był przez 13 lat więziony przez komunistyczne władze Wietnamu. Przechodził tam wiele upokorzeń i tortur. Mimo to zachował miłość do swoich oprawców. Oto jedna z więziennych scen opisanych przez niego. „Pewnego dnia strażnik więzienny zapytał mnie:

– Pan nas kocha

– Tak, kocham was

–  Ale my trzymamy Pana tyle lat w więzieniu, bez sądu, bez wyroku, a Pan nas Kocha? To niemożliwe! Może to nieprawda.

– Byłem z Panem tyle lat i mógł się Pan o tym przekonać, to prawda.

– Kiedy będzie Pan na wolności, nie wyśle Pan swoich wiernych, żeby spalili nasze domy i pozabijali naszych bliskich?

– Nie, nawet jeśli chcecie mnie zabić, ja was kocham.

– Ale dlaczego?

– Ponieważ Jezus nauczył mnie miłować wszystkich, również nieprzyjaciół. Jeśli tego nie czynię, nie jestem godzien nazywać się chrześcijaninem.

– To bardzo piękne, ale trudne do zrozumienia”.

Kto jednak przyjmie ze zrozumieniem tę prawdę ma szanse przeżyć swoje życie najpiękniej, jak jest to możliwe (Z książki Nie ma innej Ziemi Obiecanej).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *