26 Cze

Czysta bezinteresowność

Czysta bezinteresowność

Nie czekają na fundusze miastowe, nie czekają na żywność, którą dostarczy jakaś organizacja charytatywna, ale sami zakasują rękawy i sięgają do własnej kieszeni i własnych lodówek, aby wesprzeć potrzebujących. Tacy ludzie działają przy wielu kościołach katolickich w Nowym Jorku. Jednym z nich jest kościół św. Krzyża w Maspeth. W ostatni zimny styczniowy piątek woluntariusze z organizacji na rzecz bezdomnych SOS w ramach regularnej pomocy tej grupie ludzi zorganizowali w parafii św. Krzyża tzw. „kompanie” bezdomnych.  

Proboszcz ks. prałat Piotr Zendzian chętnie udostępnił pomieszczenia parafialne. Kościelny Ryszard Maks przygotował prysznic dla bezdomnych. Nie ma tu specjalnej łazienki, ale wydzielono kotarą część pomieszczenia i z innej sali przeciągnięto szlałw z wodą i prysznic gotowy. Po kąpieli bezdomni otrzymali nową bieliznę i ubrania. O to zadbała organizatorka tych spotkań Eryka Volker, która przyjechała z rękami w gipsie, ale to jej nie przeszkodziło załadować swój  samochód rzeczami potrzebnymi dla bezdomnych. Bezdomni wykąpani i ubrani zasiedli do posiłku. Masarnia „Bialowieski Meat Market” z Maspeth przygotowała pyszną i pożywną gorącą zupę. Nie zabrakło także polskiego bigosu.

Bezdomni mogli odczuć ciepło ludzkiej solidarności i życzliwości. Takie sytuacje uświadamiają także pomagającym, że każdy z nas może znaleźć się w trudnej sytuacji i a wtedy tak bardzo ważna będzie życzliwie wyciągnięta do nas ręka.

Nie czekają na fundusze miastowe, nie czekają na żywność, którą dostarczy jakaś organizacja charytatywna, ale sami zakasują rękawy i sięgają do własnej kieszeni i własnych lodówek, aby wesprzeć potrzebujących. Tacy ludzie działają przy wielu kościołach katolickich w Nowym Jorku. Jednym z nich jest kościół św. Krzyża w Maspeth. W ostatni zimny styczniowy piątek woluntariusze z organizacji na rzecz bezdomnych SOS w ramach regularnej pomocy tej grupie ludzi zorganizowali w parafii św. Krzyża tzw. „kompanie” bezdomnych.

Proboszcz ks. prałat Piotr Zendzian chętnie udostępnił pomieszczenia parafialne. Kościelny Ryszard Maks przygotował prysznic dla bezdomnych. Nie ma tu specjalnej łazienki, ale wydzielono kotarą część pomieszczenia i z innej sali przeciągnięto szlałw z wodą i prysznic gotowy. Po kąpieli bezdomni otrzymali nową bieliznę i ubrania. O to zadbała organizatorka tych spotkań Eryka Volker, która przyjechała z rękami w gipsie, ale to jej nie przeszkodziło załadować swój  samochód rzeczami potrzebnymi dla bezdomnych. Bezdomni wykąpani i ubrani zasiedli do posiłku. Masarnia „Bialowieski Meat Market” z Maspeth przygotowała pyszną i pożywną gorącą zupę. Nie zabrakło także polskiego bigosu.

Bezdomni mogli odczuć ciepło ludzkiej solidarności i życzliwości. Takie sytuacje uświadamiają także pomagającym, że każdy z nas może znaleźć się w trudnej sytuacji i a wtedy tak bardzo ważna będzie życzliwie wyciągnięta do nas ręka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *