3 Gru

Jasełkowe trwanie 

Czas zamknięty między dniem Bożego Narodzenia a uroczystością Trzech Króli wypełniony jest śpiewem kolęd, jasełkami, kolędnikami chodzącymi z gwiazdą i rodzinnymi gościnami. Tak bywało w dawnej Polsce, ale i dzisiaj wiele z tamtej tradycji zostało. Za oknem śnieg i mróz. W piecu płonie ogień i migotliwym blaskiem dopełnia blade światło naftowej lampy. Za kominem rozmawiają świerszcze wiadomym tylko sobie językiem. Mieszkanie wypełnione jest przytulnym ciepłem. Jest to idealna sceneria dla świata, który swym pięknem i nadzwyczajnością przekracza próg domu. Ten świat przynoszą w jasełkach bożonarodzeniowi kolędnicy.

Tradycja jasełek w Polsce jest bardzo stara. Sama zaś nazwa „jasełka” wywodzi się od słowa „jasło”, którym w dawnej Polsce nazywano żłób. Zatem jasełka koncentrują się wokół tajemnicy żłóbka, w którym złożono nowonarodzonego Jezusa. Prawdopodobnie jasełka wystawiano już na dworze błogosławionej Kingi. Historycy znają figurki rzeźbione w roku 1370 r., które były używane w jasełkach. Nie zachowały się z tamtych czasów teksty jasełkowych przedstawień. Najwcześniejsze, jakie znamy pochodzą z XVI wieku. Poczesne miejsce w tych przedstawieniach zajmowały kolędy. Treści religijne wysuwały się na pierwsze miejsce. Z czasem jasełka stawały się teatrem najbardziej masowym i lubianym, w którym sprawy boże łączyły się z ziemskimi. Z upływem lat wprowadzano do jasełek coraz więcej postaci i scen z życia codziennego, tak że treść religijna schodziła nieraz na drugi plan. Dlatego też zaczęto jasełka usuwać z kościołów. W roku 1711 biskup Czartoryski zabronił urządzania jasełek w świątyniach warszawskich. W roku 1780 biskup sandomierski wizytując jedną z parafii, zakazał „strzelania przy uroczystościach kościelnych, strojenia jasełek, zaściełania kościoła słomą w święta Bożego Narodzenia, rzucania owsa itp.”. Biskupi mali zapewne rację. Do świętego miejsca nie pasuje diabeł wywijający ogonem przy ołtarzu, karczemne bójki, w których używano nieraz nieprzyzwoitych słów czy też Herod panoszący się pośród świętych figur.

Jasełka szybko znalazły dla siebie nowe miejsce w chłopskich chałupach, dworskich sieniach, placach miejskich i śródkamienicznych podwórkach. Kiedy tam nie starczało miejsca zmieniały się one w przenośną szopkę z barwnymi kukiełkami. Dzisiaj możemy podziwiać piękno takich szopek na krakowskim rynku w okresie Bożego Narodzenia. Szopki niosą ze sobą kolędnicy w bożonarodzeniowe wieczory od domu do domu, użyczają swego głosu kukiełkom lub sami wcielają się w jasełkowe postacie.

Ośnieżonymi drogami ciągnie barwna gromada kolędników. Z daleka można dostrzec świecącą gwiazdę. Królewskie stroje połyskują złotem i diamentami, żołnierze stroją groźne miny i szczekają ostrymi mieczami. Diabeł nikomu nie podaruje, poszturchuje bezkarnie widłami każdego, kto znajdzie się w jego pobliżu, a najbardziej wyżywa się nad Herodem, którego udało mu się skusić do zła. Śmierć zawodzącym głosem straszy małe dzieci i nad dorosłymi wywija kosą. Nie może zabraknąć wśród postaci jasełkowych żyda, na grzbiet, którego nieraz spadnie pałka. Jest koza i turoń. Są także aniołowie, którzy przydają łagodności groźnemu przedstawieniu. Kończy się pełne dynamizmu widowisko, po którym kolędnicy zwracają się do gospodarza o datek tymi słowami:

„Winszujemy was panie gospodarzu,

Tym panem Jezusem

W żłubeczku na sianeczku.

Winszować nie przestaniemy,

Póki kolędy nie dostaniemy!”

Po otrzymaniu datku kolędnicy śpiewają:

„Za kolędę dziękujemy,

Zdrowia, szczęścia wam życzymy.Wybierz obrazek wyróżniający

Żebyście długo żyli,

A po śmierci w niebie byli.”

Następnie kolędnicy ze śpiewem opuszczają mieszkanie a z kątów wychodzą małe dzieciaki przestraszone diabelskimi sztuczkami, są przestraszone, ale mają ochotę jeszcze raz obejrzeć to barwne widowisko.

Wśród jasełek nie może zabraknąć sceny pożegnania Starego i powitania Nowego Roku. W wieczór sylwestrowy gromada kolędników odwiedza domy. Są wśród nich dwie postacie przebrane za Stary i Nowy Rok. Przygarbiony, ubrany w obszarpane szaty Stary Rok wchodzi do mieszkania i prosi domowników o ukrycie go, ponieważ nadchodzący Nowy Rok znęca się nad nim i chce zająć jego miejsce. W czasie tego błagalnego monologu wchodzi Nowy Rok i zaczyna okładać kijem staruszka wypędzając go z domu. Zadowolony ze zwycięstwa Nowy Rok zaczyna śpiewać kolędę:

„Nowy rok bieży; w jasełkach leży:

A kto kto? Dzieciątko małe,

dajcież mu chwałę na ziemi.”

Po czym winszuje gospodarzom szczęśliwego Nowego Roku, bierze datek kolędowy i idzie do następnego mieszkania.

W noworoczną, jasełkową szatę ubrana jest ważna prawda z naszego życia. Trudno pogodzić się z przemijaniem. Chcemy zatrzymać czas. Jak ten biedny, jasełkowy Stary Rok okładany kijami, szukamy sposobów zatrzymania umykających zdarzeń. Nie pomogą jednak prośby i zaklęcia. Czas jest nieubłagany. Przychodzi nowe jak ten jasełkowy Nowy Rok. Ale to nowe jest też wyglądane i upragnione, nęci nadzieją nieznanych zdarzeń i przeżyć. Na granicy zmaganiu starego z nowym rodzi się napięcie życia, które kreuje naszą osobowość i nadaje kształt światu. Szkoda tylko, że w tym zmaganiu przybywa nam lat i zdążamy w jednym kierunku skąd nie ma powrotu. Kiedyś nie przyjdzie do nas Nowy Rok. Ta nieco pesymistyczna myśl jest obca jasełkowej radości. Dlaczego? Ponieważ w to zmaganie czasu wpisany jest Ten, który, „w jasełkach leży”. On staje się tym nowym, staje się wiecznością gdzie nie ma początku i końca, i nie ma przemijania. Jest tylko radosne trwanie, o jego niewyobrażalności Biblia mówi tymi słowami: „ani ucho nie słyszało ani oko nie widziało”.

Jeszcze pojawią się Trzej Królowie w uroczystość Objawienia Pańskiego. Strojni w bogate szaty przyniosą dla Dzieciątka dary: mirrę, złoto i kadzidło. Kolędnicy po raz ostatni w okresie bożego narodzenia, w sposób barwny i radosny nieść będą do chat i domów radosną wieść, że narodziło się Dziecię, które jest panem czasu.

Kurier Plus, 1997 r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *