3 grudzień

Kapelan Eugeniusz Gomółka

W stopniu kapitana Navy, ks. Eugeniusz Gomółka pełni funkcję kapelana wojskowego w armii amerykańskiej. Przy pierwszym spotkaniu nie mogłem powstrzymać się od postawienia pytania o pokrewieństwo z Władysławem Gomółką, który prze długie lata sprawował władzę w Polsce Ludowej. Okazało się, że są krewnymi i to dosyć bliskimi.

Na początku XX wieku dziadek ks. Eugeniusza, Walenty, wraz dwoma braćmi przyjechał do Stanów Zjednoczonych. Jeden z nich Jan, z żoną i jednym dzieckiem, po kilku latach zdecydował się na powrót do Polski. Po powrocie urodziło się im jeszcze jedno dziecko, któremu nadali imię Władysław. Kontakty między rodzinami, żyjącymi na różnych kontynentach były sporadyczne.

Ks. Eugeniusz posiada dwa listy od Władysława Gomółki. Jeden z roku 1917 a drugi z roku 1960. Ten ostatni, trzystronicowy jest napisany własnoręcznie przez Władysława Gomółkę. Jest to odpowiedź na list ojca ks. Eugeniusza, w którym prosi on o wstawiennictwo w sprawie swego krewniaka, ze strony matki, który znalazł się w polskim więzieniu. Władysław Gomółka pisze, że nic w tej sprawie nie może zrobić, ponieważ, wspomniany krewniak popełnił przestępstwo gospodarcze, a ponad to jest wrogim władzy ludowej. Nawiązał także do zbliżających się wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych i radził rodzinie, aby głosowała na kandydata, który będzie dążył do zbliżenia między wrogimi blokami państw i zabiegał o redukcję broni atomowej.

Ks. Eugeniusz wspomina swoją pierwszą podróż do Polski, a wiodła ona przez Rzym. Został on skierowany przez swoich przełożonych na studia teologiczne do Wiecznego Miasta. Tam spotkał wielu polskich duchownych, wśród nich Prymasa Polski Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Na jego zaproszenie ks. Eugeniusz przyjeżdża do Polski. Było to w roku 1972, Władysław Gomółka nie był już wtedy przy władzy. Pierwsze swe kroki w Warszawie ks. Eugeniusz kieruje do siedziby prymasa Polski. Okazuje się, że Kardynał Stefan Wyszyński jest w tym czasie w Częstochowie. W sekretariacie prymasa poradzono mu, aby zatrzymał się w klasztorze karmelitów. Ks. Eugeniusz zapukał do furty klasztornej. Przyjęto go bardzo serdecznie, ale gdy przyznał się do swego pokrewieństwa z W. Gomółką, musiał szukać innego miejsca na nocleg.

Wykorzystując swój pobyt w Warszawie, ks. Eugeniusz postanowił odwiedzić swego, wprawdzie bez władzy, ale nadal sławnego krewniaka. Na ulicy zapytał pierwszego napotkanego policjanta, gdzie jest główna siedziba Partii. Policjanci chętnie mu pomogli. W gmachu partii zaczęło się wypytywanie. Po sprawdzeniu dokumentów, które potwierdziły pokrewieństwo, zapytano kto go zaprosił do Polski. „Prymas Wyszyński”- pada odpowiedź. Po tej odpowiedzi niezwłocznie podjęto decyzję; natychmiastowe opuszczenie granic Polski. Tak się skończyła pierwsza przygoda ks. Eugeniusza z Polską.

Następny przyjazd do Polski miał miejsce cztery lata temu i był bardziej udany niż ten poprzedni. Ks. Eugeniusz w towarzystwie ks. Stanisława Czarnoty, także kapelana armii amerykańskiej zwiedzał Polskę i był gościem ks. Biskupa Generała Lecha Głódzia. W czasie zwiedzania Warszawy, ks. Eugeniusz zwierza się koledze, że wybiera się do Krosna, aby odszukać swoich krewnych, stamtąd bowiem wywodzi się rodzina Gomółków. „Nie musi ksiądz jechać do Krosna, tu w Warszawie może spotkać swoich krewnych”- podpowiada kierowca, który woził ich po Warszawie.

Pojechali więc pod wskazany adres. Ks. S. Czarnota ubrany w mundur armii amerykańskiej, zastukał do drzwi rodziny państwa Strzeleckich (syn W. Gomółki zmienił nazwisko). W drzwiach staje zaskoczony gospodarz, zaskoczenie jest jeszcze większe, gdy ks. Czarnota oznajmia, że w samochodzie czeka jego krewniak Eugeniusz Gomółka. Po wyjaśnieniach zaskoczenie przerodziło się w serdeczność. Ks. Eugeniusz doświadczył polskiej gościnności i korzystał z niej przez kilka dni w domu swego nowo odkrytego krewniaka.

2 czerwca 1997 r. ks. Eugeniusz Gomółka odleciał z Nowego Jorku na Sycylię, gdzie jest jego nowa baza wojskowa. Zna on język polski, nauczył się go w Anglii, pracując w polonijnej parafii. Nadal szlifuje ten język, a to zmyślą o trzecim przyjeździe do Polski. Ta wizyta będzie miała trochę inny charakter niż poprzednie. Przyjedzie bowiem do Polski jako oficer armii zaprzyjaźnionej.

Kurier Plus, 1998 r.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *