26 Cze

Lekka drwina

Lekka drwina

W ostatnim numerze Kuriera Plus, Michał Osiecimski drwi z tych, którzy zmobilizowali się w proteście przeciw artykułowi Davida Langlieba szkalującemu polską społeczność z Greenpointu. Sam Autor zaznacza, że jest to „lekka drwina”, jednak gdy dotyczy ona spraw poważnych, zafałszowuje rzeczywistość i rani tak wielu ludzi dobrej woli jest karygodnym wykroczeniem.

Wśród protestujących był także koordynator Apostolatu Polskiego diecezji brooklyńskiej a zarazem konsultor Komisji Konferencji Episkopatu Polski ds. Polonii i Polaków za Granicą, ks. kanonik Peter Zendzian.  W liście protestacyjnym wspomniał między innymi swojego ojca, który doświadczył koszmaru nazistowskiego obozu koncentracyjnego. Wprawdzie wyszedł z niego i powrócił do Ameryki, jednak osłabiony przejściami obozowymi, niebawem, w wieku 43 lat zmarł. Ks. Peter dodaje, że stało się tak, ponieważ Hitler uważał Polaków, Żydów i inne nacje za podludzi, za „robactwo”. Właśnie takiego wyrazu „robactwo” użył David Langlieb na określenie Polaków żyjących na Greenpioncie.

Dzięki zbiorowym protestom Polonii, David Langlieb zrozumiał nieporadność formy swego artykułu, uznał swój błąd i prosił o wybaczenie na łamach prasy amerykańskiej i polonijnej. W wysoko nakładowym dzienniku nowojorskim „Daily News” ukazał się artykuł pt. „Pracownik miasta przeprasza Polaków za napisanie obelżywego artykułu”.  W rozmowie zamieszczonej w „Kurierze Plus” mówił: „Użyłem w tym artykule nieprzyjemnych stereotypów na temat Polaków i to w taki sposób, że mogły one wyglądać jak poważne oświadczenia. Z tego powodu zraniłem wiele osób. Chcę powiedzieć, że czuje się bardzo źle z tego powodu i zdaję sobie sprawę z tego, że powinienem być bardziej ostrożny przy używaniu jakichkolwiek stereotypów kulturowych, jeśli zamierzałem być dowcipny”. Zaś na swojej stronie internetowej napisał: „Przepraszam wszystkich, których obraziłem swoim artykułem. Przyznaję, że byłem głupi, pisząc takie rzeczy o przyzwoitych ciężko pracujących Polakach z Greenpointu. Byłem zdenerwowany ponieważ moja dziewczyna zdradziła mnie z polskim chłopakiem. Gdy się o tym dowiedziałem nie mogłem poprawnie myśleć”. Jak widzimy, zborowy protest Polonii nie tylko okazał się skuteczny w obronie dobrego imienia Polaka, Polonii ale także nauczył młodego Davida, że nie można bezkarnie obrażać drugiego człowieka, nawet gdy się jest półżydem.

Dlatego tym bardziej się dziwię, dlaczego Michał Osiecimski tak uparcie nie chce uznać winy, do której przyznaje się młodzieniec, żałuje i za nią przeprasza. Po trzykrotnym przeczytaniu dość prostego w intencjach tekstu Langlieba, Michał Osiecimski doszedł do wniosku, że Dawid w swej nieporadności silił się na satyrę, która mu nie wyszła. I to niby ma usprawiedliwiać niepoprawnego „satyryka”. To tak jakby usprawiedliwiać człowieka, który nie mając zielonego pojęcia o prowadzeniu samochodu, wsiadł do niego i ruszył w drogę. Po drodze zabił kilka osób. Ale biedaczyna nic nie jest temu winien, on po prostu nie wiedział jak się obchodzić z samochodem. Być może Autor usprawiedliwiając w ten sposób Davida, oczekuje od czytelników podobnej wyrozumiałości przy lekturze jego satyrycznych felietonów.

A już całkiem jest dla mnie nie zrozumiała sugestia Michała Osiecimskiego, aby Polonia tę energie jaką włożyła w obronę swego dobrego imienia, skierowała na obronę Polaka, który jest oskarżony o podpalenie magazynów na Greenpioncie. Niby co, mamy zbiorowym protestem zastąpić policjantów, śledczych, adwokatów i sędziów?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *