4 Gru

Mysterium iniquitatis

W Kościele katolickim Wielki Czwartek jest dniem upamiętniającym ustanowienie Eucharystii i kapłaństwa. Z tej też okazji papież kieruje zawsze do kapłanów na ten dzień specjalny list. W tegorocznym słowie- jak można się domyśleć Ojciec Święty dotyka bardzo bolesnego problemu przypadków pedofilii. Oto fragment tego listu: „Ponadto, w tym okresie, jako kapłani jesteśmy osobiście głęboko wstrząśnięci grzechami niektórych naszych braci, którzy sprzeniewierzyli się łasce otrzymanej w Sakramencie Święceń, ulegając najgorszym przejawom mysterium iniquitatis (tajemnicy zła), jakie dokonuje się w świecie. Budzi to zgorszenie, a jako jego skutek pada głęboki cień podejrzenia na wszystkich innych zasłużonych kapłanów, którzy pełnią swoją posługę z uczciwością i z konsekwencją, a nierzadko z heroiczną miłością”.

Piszę nie dlatego, by szukać jakiegokolwiek usprawiedliwienia zła, o którym wspomina papież. Takiego usprawiedliwienia nie ma. Chcę tylko zwrócić uwagę na dysproporcje między rzeczywistą skalą tego problemu w życiu Kościoła a nagłośnienieniem go przez niektóre środki społecznego przekazu w Stanach Zjednoczonych, a także w Polsce. Gdy słyszymy o tym w mediach, odnosimy wrażenie, że jest zjawisko powszechne w Kościele, że znaczny procent kapłanów ma ten problem. A w rzeczywistości, jak wskazują badania przeprowadzone przez Uniwersytet filadelfijski to zło dotyka 0,4% osób związanych z Kościołem. A ponadto, jak wykazuje Philip Jenkins (Oxford University Press, 1996) pedofilia wśród księży katolickich jest o 0,3% niższa niż wśród mężczyzn żonatych. Oczywiście, te liczby nie sprawiają, że ten problem staje się mniej bolesny.

Wobec powyższych danych rodzi się pytanie, dlaczego w mediach problem jest rozdmuchiwany aż do takich rozmiarów. Widzę tego cztery zasadnicze powody.

Po pierwsze- od samych jerozolimskich początków Kościół był znakiem sprzeciwu. Miał swoich wrogów, którzy widzieli w nim tylko zło. Również dzisiaj Kościół ma wielu przeciwników, chociażby ze względu na nauczanie odnoszące się do sfery życia seksualnego. Jest ono nie do przyjęcia dla tych, którzy nie uznają w tym względzie żadnych barier i norm moralnych. Dla nich każde potkniecie w tym względzie ludzi należących do Kościoła będzie wykorzystywane, jako usprawiedliwienie własnego postępowania i stanie się okazją do uderzenia w wartości głoszone przez Kościół

.Po drugie- za tymi posądzeniami kryją się duże pieniądze. Jeśli uda się udowodnić (nawet po 50 latach), że molestowanie miało miejsce, a wiele do powiedzenia mają tu adwokaci, wtedy diecezja płaci duże odszkodowanie. W wypadku Kościoła katolickiego prawo państwowe w Stanach Zjednoczonych stosuje zasadę odpowiedzialności zbiorowej. Jeżeli zwinni ksiądz, to nie ksiądz płaci odszkodowanie, ale diecezja, tzn. wszyscy katolicy przynależący do tej diecezji. Dlaczego? To oczywiste – z diecezji można więcej ściągnąć pieniędzy.

Po trzecie- jest to nie lada gratka dla dziennikarzy hien. Jeden z nich powiedział, że dla niego najlepsza wiadomość to zła wiadomość. A zatem, należy rozdmuchać złą wiadomość do nadzwyczajnych rozmiarów i wtedy ma się super dobrą wiadomość. Można zrobić na niej dobry biznes.

Po czwarte- w dzisiejszym świecie seks zdaje się być w niektórych kręgach najwyższą wartością. Wsączany jest w każdą dziedzinę życia. Prawie wszystko ma podtekst erotyczny. W takiej rzeczywistości, normalne przyjacielskie dotknięcie, dla zdeprawowanego będzie kojarzyć się z seksem. Nie będę zdziwiony, gdy pewnego dnia otworzę nowojorską gazetę i zobaczę z erotycznym podtekstem reklamę domu pogrzebowego.

Jeszcze raz chcę powtórzyć, że moja wypowiedź, nie jest próbą pomniejszania lub usprawiedliwienia zła, o którym wspomina papież, ale sprzeciwem wobec destrukcyjnych zapędów wykorzystywania zła innych dla własnych przewrotnych interesów.

Tygodnik Niedziela, 2001 r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *