24 Cze

Na pielgrzymkowych szlakach

Na pielgrzymkowych szlakach 

Do dziś z wielkim sentymentem wspominam pielgrzymki, na które wyruszałem, jako kapłan. Były to piesze pielgrzymki na odpust w Częstochowie 15 sierpnia w Uroczystość Wniebowzięcia Matki Bożej. W Sanktuarium Maryjnym na Jasnej Górze prawie każde święto Maryjne związane jest z odpustem. Jest także 26 sierpnia uroczystość odpustowa Matki Bożej Częstochowskiej czczonej w Obrazie Jasnogórskim. Wyruszałem z pielgrzymami na szlak pielgrzymkowy z Chełma przy wschodniej granicy Polski. Wędrowaliśmy 15 dni, pokonując ponad 300 kilometrów. Większość pielgrzymów to byli młodzi ludzie i trzeba było włożyć wiele wysiłku, aby nasze wędrowanie było bardziej pielgrzymką niż pieszą wycieczką. Maszerowaliśmy w deszczu i słońcu. Byliśmy nieraz bardzo utrudzeni, ale zawsze towarzyszyła nam radość. W czasie pielgrzymowania śpiewaliśmy, odmawialiśmy modlitwy, słuchaliśmy konferencji, był także czas na humor i rozmowę z bliźnim. Dla wielu był to czas głębokiej przemiany duchowej. Piesze pielgrzymki były także przeżyciem dla mieszkańców miejscowości, przez które przechodziliśmy. Niejednokrotnie witano nas ze łzami w oczach i przygotowywano całe stoły żywności i napojów. W miarę zbliżania się do Częstochowy, coraz więcej było pielgrzymów i mieszkańcy mijanych wiosek, nie byli tak skorzy do dzielenia się z nami chlebem. Cieszyliśmy się wtedy, gdy na trasie pielgrzymki wystawiono coś do picia. W tych dniach na wszystkich polskich drogach można zobaczyć tysiące pielgrzymów, którzy zdążali w jednym kierunku – na Jasną Górę.

Od wieków Sanktuarium Jasnogórskie było najważniejszym miejscem pielgrzymkowym. W Polsce kilka pielgrzymek do Częstochowy pretenduje do miana najstarszych. Zapewne jest to związane z kryteriami branymi pod uwagę przy określaniu statusu pielgrzymki. Do najstarszych pielgrzymek do Częstochowy z pewnością należy pielgrzymka z Żywca. W kronice żywieckiej czytamy: „Roku tegoż 1611 na Święto Przenajświętszej Trójce procesyja była sławna Bractwa Różańca Świętego z Żywca do Częstochowej. Na tej processyjej idąc do Góry Jasnej Częstochowskiej naliczono ludzi w tej kompaniej 1800, co było z podziwieniem ludzi”. Mniej więcej w tym samym czasie wyruszała pierwsza pielgrzymka z Sieradza. Warszawska pielgrzymka do Częstochowy wyrusza w tym roku po raz 299.

Na Warszawską pielgrzymkę wybrał się przed laty także nasz wielki pisarz Władysław Stanisław Reymont. Przeżycia z tej pielgrzymki opisał w książce „Pielgrzymka do Częstochowy”. Oto fragment z tej książki przedstawiający dialog dwóch pielgrzymów:

– A brat z daleka?
– Nie, zaraz spode Warszawy.
– W butach? Całą drogę?
– A całą!
– To szkoda, braciszku.
– A cóż to buta bede żałować, a nóg nie? To ino szlachta boso idzie. Nas stać jeszcze na obucie, chocieśma chłopy.
– To cóż, toż my tak szlachta ze szlachty, a ty bracie chłop, to i cham.
– Taki szlachcic, co gołkiem i piechty chodzi, to u mnie stoi grosz.
– I pieszo, i boso, a zawsze mój bracie to szlachcic, to szlachcic. U mnie bracie i obejście, i honor swój jest. A ty bracie gliniany. Gruby człowiek jesteś.
– Bracia cienkie ludzie jesteśta i delikatne. Bo przypowiastka powiada: Szlachta zagonowa, jeden kradnie, drugi chowa.
– Ot cham jesteś, czysty cham, mój bracie.
– E, nie bede gadał.

Wszelkie napięcia między pielgrzymami znikały, gdy stawali przed obliczem Pani Jasnogórskiej. W wyżej wspomnianej książce czytamy: „I ta głęboka, Boska po prostu przez moc swoją rytmika płaczów, próśb i entuzjazmu dźwięczała w powietrzu. Dałem się porwać strumieniowi i płynę. Dokąd? Nie pytam, bo mi jest dobrze. Czuję, jak bym się coraz więcej zrastał z nimi, wchodzę w jakieś ciepłe mistyczne powinowactwo z tymi duszami. Zaczynam czuć tak samo, to jest – rzeczy najprostsze: przyjemność ruchu, oddychanie swobodnym powietrzem czystym, zwierzęca rozkosz najedzenia się byle czym. Nie jestem nawet wolą; jestem tylko pewną sumą mięśni wprawionych w ruch i zautomatyzowanych z natężoną ustawicznie czuciowością. Jestem tylko tętnem jednym tego serca, co ma przeszło cztery tysiące głów. Nikt tu nie ma maski, nawet imienia (…). Żal rósł i niechęć do powrotu w jarzmo szarego życia, w ten codzienny kierat życia miejskiego i cywilizowanego. Bogurodzica, Dziewica, Bogiem sławiena, Maryja”.

Z nie mniejszym sentymentem wspominam pielgrzymowanie z lat dzieciństwa. A zaczynałem bardzo wcześnie, jeszcze przed moim narodzeniem. Ale o tym dowiedziałem się wiele lat później. Mama w stanie błogosławionym chodziła na piesze pielgrzymki do pobliskiego sanktuarium w Krasnobrodzie na Roztoczu i do Leżajska. Piesze pielgrzymowanie do Krasnobrodu zajmowało pół dnia. Później, gdy podrosłem pielgrzymowałem z rodzicami na własnych nogach. Najczęściej pielgrzymowaliśmy w nieorganizowanych małych grupach. Nie było w niej przewodnika grupy. Było miejsce na modlitwę, ale więcej na rozmowy. Po drodze zatrzymywaliśmy przy leśnych drogach na posiłki. Sanktuarium Krasnobrodzkie znajduje się na terenach typowo rolniczych, stąd też do tego miejsca pielgrzymowali rolnicy zaprzęgami konnymi. Na czas pielgrzymowania wozy konne dostosowywano do pielgrzymki. Rozciągano nad nimi plandekę, a na wozie były siedzenia albo tylko siano, jako pasza dla koni. Na sianie można było siedzieć, spać a nawet spożyć posiłek. Pielgrzymowanie takim wozem to wielka frajda. Noc odpustowa spędzone na wozie dostarczała wielu niezapomnianych przeżyć. Pielgrzymując do bardziej odległych sanktuariów pielgrzymi organizowali się w większe grupy zwane kompaniami. Na czele kompani stawał jeden człowiek, który był odpowiedzialny za porządek w grupie i on najczęściej prowadził modlitwy i śpiewy. Jeśli w grupie był kapłan, to oczywiście on jej przewodził. Na przedzie kompanii niesiono krzyż, a czasami także sztandary.

Pielgrzymowanie jest stare jak świat. Człowiek stworzony przez Boga szukał na różne sposoby Jego bliskości. W tych poszukiwaniach odkrywał miejsca na ziemi, które były przypieczętowane obecnością Boga. W tych miejscach człowiek odczuwał szczególną obecność Boga i doświadczał różnych łask. Aby tego doświadczyć się w dalsze lub bliższe pielgrzymki. W Starym Testamencie mamy wiele przykładów pielgrzymowania. Eliasz przez czterdzieści dni i nocy szedł do góry Horeb, gdzie usłyszał glos Boga. Ważnym celem pielgrzymek izraelitów była Świątynia jerozolimska. Za czasów Jezusa każdy Żyd był zobowiązany do odbycia tej pielgrzymki trzy razy w roku. Podczas drogi pielgrzymi śpiewali psalmy, rozmawiali, dzielili ze sobą trudy pielgrzymowania. Powstawała szczególna wspólnota wiary.

Tradycja pielgrzymowania jest obecna od samych początków chrześcijaństwa. Pierwsi chrześcijanie pielgrzymowali do miejsc pobytu Chrystusa. We wczesnym średniowieczu pątnicy nawiedzali także groby męczenników. Później zaczęto nawiedzać kościoły, gdzie były przechowywane relikwie męczenników i świętych. Pielgrzymowano także na pustynne odludzia, aby spotkać pobożnych pustelników i zaczerpnąć od nich rady i duchowej pociechy. W średniowieczu zrodziły się także pielgrzymki do miejsc, gdzie miały cudowne objawiania, wskazujące na interwencję nieba. Pielgrzymowano do figurek i obrazów słynących cudami i łaskami. Szczególnymi pielgrzymkami były miejsca, gdzie dokonały się cuda eucharystyczne. W późniejszych czasach przybywało cudownych, pielgrzymkowych miejsc związanych z objawieniami Matki Bożej. Pielgrzymowanie było bardzo ważnym aktem religijnym. Tak jest również dzisiaj. Bardzo często z pielgrzymki wracamy wewnętrznie odmienieni, bliżsi Boga. Dotykając miejsc uświęconych niejako fizyczną obecnością Boga doświadczamy szczególnej Jego bliskości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *