24 Cze

Na skrzydłach bocianów lato odchodzi

Na skrzydłach bocianów lato odchodzi      

 Pod koniec sierpnia pojawia się coraz więcej zwiastunów odchodzącego lata i zbliżającej się jesieni. W łagodnych promieniach słońca, na skrzydłach delikatnego wiatru rozsnuwają sie pajęczyny babiego lata. W chłodne poranki i wieczory na polach i łąkach kładą się mlecznym dywanem jesiennej mgły. Na łąkach można zobaczyć wielkie gromady, szykujących się do odlotu bocianów. I tylko patrzeć jak wzbiją się ku niebu i odlecą do południowych krajów. W tym czasie można także ujrzeć na niebie, lecące na południe klucze żurawi. To najbardziej spektakularne, na błękitnym niebie znaki odchodzącego lata. W tym odchodzeniu nie może zabraknąć odniesień w tradycji ludowo-religijnej. Ludowe porzekadło mówi: „Na Bartłomieja apostoła bocian do drogi dzieci woła”. Trudno sobie wyobrazić polski pejzaż bez bociana i bocianiego gniazda. Bocian zapowiada odejście lata i jego przybycie. Polskie przysłowie mówi: „Na Zwiastowanie bocian na gnieździe stanie”. Zwiastowanie Pańskie wypada 25 marca. Anioł zstąpił z nieba i oznajmił, że Maryja pocznie i porodzi Syna Bożego. A że to w Polsce wypada wiosną, to Matce Bożej, ludowa tradycja przypisała patronat nad budzącym się wiosną życiem. Zwiastuna wiosny wypatrywano także na niebie. Był nim bocian. Gdy wrócił on do swego gniazda w dzień Zwiastowania, to była dobra wróżba dla rolników. Tu może warto dodać, że bocian mimo drogi liczącej tysiące kilometrów i upływu czasu zawsze bezbłędnie trafia do swojego gniazda. To tak jak my, nawet, gdy odjedziemy bardzo daleko i pozostajemy tam bardzo długo, zawsze bezbłędnie trafiamy do rodzinnego domu, nawet, gdy bezwzględny czas zatrze po nim ślad.

Bocian, jako postać trochę z innego świata towarzyszył mi od najmłodszych lat dzieciństwa. Powiedziano mi, bowiem, że to on przyniósł mnie na świat. Opowieści były tak sugestywne, że mój młodszy brat Józek bardzo dokładnie opowiadał swoje perypetie z bocianem, gdy ten go niósł w koszyku do Oseredka. Mówił, że widział po drodze nawet Murzynów, było to możliwe, bo bociany przylatują do Polski z Afryki. W czasie, gdy brat opowiadał swoje historie o bocianach ja już miałem trochę inny pogląd na rolę bociana w moim narodzeniu, ale to nie zmieniło mojego sentymentu do tego uroczego żabojada, chociaż prawdę mówiąc dla bocianów, to nie żaby, ale małe gryzonie są przysmakiem. Dlatego bociana spotykamy na podmokłych łąkach, jak i też na żniwnych polach.

Bocian od najdawniejszych czasów był uważany za wyjątkowego ptaka. Na przykład wybitny grecki filozof i matematyk Pitagoras uważał, że w bocianach przebywają dusze zmarłych poetów. Wśród Arabów panuje przekonanie, że w bociany wcielają się dusze zmarłych muzułmanów, którzy za życia nie dopełnili obowiązku pielgrzymki do Mekki, więc pielgrzymują w ptasim ciele. W Polsce panowało powszechne przekonanie, że bocian przynosi szczęście, pomyślność w rodzinie, dobry urodzaj. Wierzono, że bocianie gniazdo na dachu chroni budynek od uderzenia pioruna. Dlatego przygotowywano dla bocianów gniazda, z nadzieją, że któryś z nich wybierze to miejsce. Do istniejących już gniazd starano się zwabić bociany specjalnie pieczonymi na tę okazję bułeczkami w kształcie bocianich łap. Nie można było bezkarnie niszczyć bocianich gniazd, czy szkodzić bocianom. Bocian był także przedmiotem wróżb. Zobaczyć bociana w locie, to zapowiedź podróży, szczęścia. Zobaczyć parę bocianów w locie to zapowiedź szczęśliwego małżeństwa.

To tyle o bocianach, czas wrócić do św. Bartłomieja, z którym wiąże się wiele przysłów o odchodzeniu lata, i nie tylko. Na początku kilka zdań o jego życiu. Święty Bartłomiej należał do grona dwunastu apostołów Jezusa. Ojciec jego nazywał się Tolomai stąd też jego imię Bar- Tolomai, czyli Bartłomiej tj. syn Tolomai. Jak wszyscy apostołowie pochodził z ubogiej rodziny rybackiej. Był świadkiem cudów Chrystusa, Jego męki, śmierci i zmartwychwstania. Był razem z innymi uczniami, gdy Duch Święty w dniu Pięćdziesiątnicy zstąpił na apostołów i napełnił ich mądrością i odwagą głoszenia Ewangelii. Według tradycji, św. Bartłomiej głosił Chrystusa w Mezopotamii. Swoje nauczanie potwierdzał licznymi cudami, stąd też jego misja ewangelizacyjna przynosiła nadspodziewane owoce. To było solą w oku dla kapłanów pogańskich, którzy poczuli się zagrożeni. Znaleźli oni sprzymierzeńca w osobie brata królewskiego, Astjagesa. Oskarżyli Bartłomieja, jako wroga państwa. Świętego pojmano i zmuszano do wyparcia się Chrystusa przez złożenie ofiary bożkom pogańskim. Św. Bartłomiej mimo licznych tortur i upokorzeń wiernie trwał przy Chrystusie. Wtedy Astjages wydał okrutny rozkaz, by Bartłomieja odarto ze skóry, a później ścięto. Rozkaz został wykonany.

Do męczeństwa św. Bartłomieja nawiązują niektóre polskie przysłowia. O ciężkiej doli chłopa pańszczyźnianego mówi przysłowie: „Nie darmo po wsiach Bartków, bo co chłop, mówimy: Bartek ze wsi, bo ich ze skóry łupią”. Z szacunku nie wolno było odzierać ze skórki bochenka chleba. Przestrzegało przed tym powiedzenie: „Nie rób Bartka z chleba”. Niektóre gospodynie, w dzień św. Bartłomieja wyrabiały masło, wzywając wstawiennictwa Męczennika. W ten sposób masło uświęcone męczeństwem św. Bartłomieja przechowywano, jako lek na okaleczenia, rany i różne choroby skóry. Jednak najwięcej przysłów związanych ze Świętym odnosi się zmian następujących w przyrodzie. „Kiedy do Bartłomieja bocian u nas trwa mnogi, tedy zima lekka będzie i opał niedrogi”. „Bartłomiej zwiastuje, jaka jesień następuje i czy w przyszłym latku dożyjesz dostatku”. „Po świętym Bartłomieju pełno golizny w polach”. Nawet najbardziej opieszali rolnicy zdążyli już zwieźć ostatnie snopy zboża z pola. Jeszcze tylko gdzieniegdzie można zobaczyć reczkę zestawioną w kuczki. Zaczynają się orki. Pola szarzeją i czuje się nadchodzącą jesień. Dni stają się coraz krótsze. Słońce zatacza coraz mniejsze kręgi na niebie i w domu wieczorem trzeba zapalić lampę albo świeczkę, dlatego „Święty Bartłomiej przyniesie świeczkę nad komin”. Wraz z krótszymi dniami przychodzą chłody, rankiem można zobaczyć oszronione pola a chłód tego oszronienia wdziera się do mieszkań stąd też „Święty Bartłomiej dorzuci drewek na płomień”. Coraz częściej pada deszcz. Wystarczy niewielki opad, aby pojawiły się kałuże wody. „Po świętym Bartłomieju z kwarty deszczu miara błota”.

Przychodzi jesień, główne plony pól są już zebrane. Pojawiają się połacie świeżo zaoranej ziemi, zaczyna się czas rzucania nowego ziarna w rolę. Ludowe porzekadła przywołują i w tym momencie św. Bartłomieja. „Gospodarz dobry rok poczyna na świętego Bartłomieja”, „Ze świętym Bartłomiejem pierwsze ziarno siejem”. Święty Bartłomiej zagląda także do sadów, gdzie przydaje rumieńców dojrzewającym owocom. „Na święty Bartek owoców dostatek”. „Na święty Bartek śliweczka się zapłoni”. Nie omija święty Bartłomiej cienistych lasów, gdzie o tej porze jest pełno dorodnych grzybów a dojrzewające owoce dzikiego runa zastawiają bogatą ucztę dla ptaków i zwierząt żyjących w leśnych kniejach. W lesie przybyło dzikiej zwierzyny, dobrze odkarmionej obfitością letniej paszy. Myśliwi zaczynają coraz częściej zaglądać do lasu. Przypomina im o tym św. Bartłomiej: „Na świętego Bartłomieja po raz pierwszy jęknie knieja”. „Na świętego Bartka lęka się zając chartka”. Nastał dobry czas dla myśliwych, ale nie dla dzikich zwierząt.

W korowód zmieniających się pór roku w przyrodzie tradycja religijno-ludowa wpisywała wartości i postacie ze świata nadprzyrodzonego. Powstawała przepiękna symfonia dopełniających się światów. Przemijająca materia wpleciona w świat nadprzyrodzony sięgała wieczności i Boga. Rolnik szedł za pługiem a przy nim był św. Bartłomiej i każda następna skiba rozoranej ziemi odkładała się na niwie ziemskiej i niebieskiej. Kłosy, które wyrastały z ziemi sięgały nieba. Ziarno było pokarmem ciała i pokarmem duszy, gdy przemieniało się w biały opłatek Eucharystii. W tej harmonii światów człowiek odnajdywał piękno i najpełniejszy sens swojego życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *