24 marzec

Niedziela Palmowa 

 

Wraz z wprowadzeniem do Kościoła okresu 40-dniowego postu wyodrębniono w nim Wielki Tydzień, zwanym w języku angielskim Świętym Tygodniem. Jest on wielki i święty ze względu na wydarzenia, które wspominamy w tym tygodniu. W kalendarzu liturgicznym Kościoła jest on tak ważny, że zajmuje miejsce nawet przed uroczystościami. I gdy w tym czasie wypada uroczystość Zwiastowania to jest przenoszona na późniejszy termin. W liturgii Wielkiego Tygodnia wspominamy triumfalny wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy, ostatnie dyskusje Chrystusa z Sanhedrynem w świątyni, przepowiednie Chrystusa o zburzeniu Jerozolimy i o końcu świata, Ostatnią Wieczerzę, Mękę Pańską i Zmartwychwstanie Chrystusa. Wielki Tydzień rozpoczyna Niedziela Palmowa.

W kalendarzu liturgicznym Kościoła katolickiego niektóre niedziele są tak bogate w treść, że dla jej wyrażenia używa się różnych nazw. Należy do nich Niedziela Palmowa, zwana Niedzielą Męki Pańskiej. Ta ostatnia nazwa ukazuje najważniejsze przesłanie tej niedzieli. W czasie liturgii mszalnej czytamy bowiem przejmujący opis Męki Pańskiej, który kieruje naszą uwagę nie tyle na cierpienie, co na ogromną miłość Chrystusa, który dla naszego zbawienia wziął krzyż na swoje ramiona. Zaś w zewnętrznym wystroju kościoła dominują kolorowe palmy, które w ludowej tradycji nadają tej niedzieli nazwy: Niedziela Kwietna, Wierzbna, Różdżkowa. Niedziela Palmowa wypada najczęściej w okresie zmagania się zimy z wiosną. W kościołach dawnej Polski, często nieogrzewanych, panoszył się jeszcze przenikliwy chłód. Ale tej niedzieli w kościele nie czuło się zimy, tylko wiosnę. Każdy trzymał w ręku kolorową palmę, która pachniała budzącą się do życia przyrodą. Kwietna Niedziela zamieniała kościół w kolorowy ogród kwiatów. Każdy region Polski miał sobie właściwe palmy. Jednym z najważniejszych elementów palmy były wierzbowe witki ze srebrnymi baziami. Wierzba uważana jest za symbol budzącego się życia, zmartwychwstania.

W Środę Popielcową i wstawiano do naczynia z wodą wierzbowe gałązki, aby zakwitły baziami na Kwietną Niedzielę. W moich rodzinnych, roztoczańskich stronach rzadko to praktykowano, bo prawie zawsze przed Niedzielą Palmową można było naciąć gałązek wierzbowych z baziami, które w roku wczesnej Wielkanocy ledwie wychylały się z brązowych łusek, ale za to gdy Wielkanoc była późno, to pyszniły się puszystością i żółtym pyłkiem, który je pokrywał. Szukanie wierzby, którą nazywaliśmy po porostu palmą było szukaniem wiosny i życia. W zacienionym lesie było sporo śniegu, ale tam gdzie docierało słońce można było dostrzec budzące się życie i przychodzącą wiosnę. Z ziemi wychylały się filetowe przylaszczki i białe zawilce. Pośród nagich gałęzi drzew na wierzbie dostrzegaliśmy bazie, zwane inaczej kotkami, które były zwiastunami wiosny. Zrywaliśmy te gałązki, aby ten symbol budzącego się życia poświęcić w kościele.

Witka wierzbowa z nabrzmiałymi życiem baziami to najważniejszy element sporządzanej palmy w moich stronach. Palma bez tego symbolu życia i zmartwychwstania, to żadna palma. Gałązki wierzbowe przyozdabiano bukszpanem, barwinkiem, cisem lub widłakiem. Te rośliny były także symbolem życia, bo przez cały rok zachowywały zieleń. A ponad to pyłek z widłaka był cennym lekiem. Do palmy dodawano jeszcze barwione trawy i wszystko związywano sznurkiem lub kolorową wstążką. W różnych regionach Polski sporządzano różne palmy. Słynne są palmy kurpiowskie, sięgające nieraz kilkunastu metrów wysokości. Ale jakie by one nie były w obrzędach kościelnych spełniają taką samą rolę. Sens obrzędu poświęcenia palm wyjaśnia liturgia Niedzieli Palmowej w czasie, której kapłan zwraca się do wiernych tymi słowami: „Drodzy bracia i siostry, przez czterdzieści dni przygotowywaliśmy nasze serca przez modlitwę, pokutę i uczynki chrześcijańskiej miłości. W dniu dzisiejszym gromadzimy się, aby z całym Kościołem rozpocząć obchód misterium paschalnego. Dzisiaj Chrystus wjechał do Jerozolimy, aby tam umrzeć i zmartwychwstać. Wspominając to zbawcze wydarzenie, z głęboką wiarą i pobożnością pójdźmy za Panem, abyśmy uczestnicząc w tajemnicy Jego krzyża, dostąpili udziału w zmartwychwstaniu i życiu”. Następnie, słuchamy fragmentu Ewangelii o triumfalnym wjeździe Jezusa do Jerozolimy. Na drodze przejazdu Jezusa rozścielano płaszcze, zrywano gałązki palm i rzucano pod Jego nogi wołając: „Błogosławiony Król, który przychodzi w imię Pańskie. Pokój w niebie i chwała na wysokościach.” I tak rozpoczyna obchód Wielkiego Tygodnia, w którym z dnia na dzień potęguje się radość ze zmartwychwstania Chrystusa. Po wyjściu z kościoła uderzano się poświęconymi palmami, mówiąc: „Palma bije, nie zabije, za tydzień wielki dzień, za sześć nocy Wielkanoc”. Uderzano się gałązkami palmowymi, aby rozkwitająca, pulsująca życiem wiosenna witka udzieliła mocy, siły i nowej młodości. Towarzyszyły temu życzenia zdrowia, bogactwa i urodzaju

Palmy poświęconej w Niedzielę Palmową nie można ot tak sobie wyrzucić do śmietnika. To święta rzecz, która ma dalsze przeznaczenie w liturgii kościoła jak i też w obrzędach ludowej tradycji. Popiół ze spalonych palm będzie użyty w następnym roku w Środę Popielcową do posypania głów. I będzie przypominał jak ulotna jest ludzka chwała i wskazywał na prawdziwą chwalę zmartwychwstania, którą zdobywamy w łączności z Chrystusem. W ludowej tradycji palma ma inne zastosowanie. Popiołem spalonych palm posypywało się pola, aby były dobre urodzaje. W tym samym celu mieszano popiół ze zbożem na siew. Gałązka palmy, podłożona pod pierwszą skibę wiosennej orki miała również zapewnić dobre urodzaje. Krzyżyki zrobione z gałązek palmowych, zatknięte w polu miały zabezpieczyć zboża przed wylegnięciem, gradobiciem i szkodnikami. Gałązki palmy umieszczano także w budynkach inwentarskich, by ustrzec zwierzęta od chorób, a całe gospodarstwo od nieszczęść. Miały one także zabezpieczać budynki przed piorunami. Połknięte bazie palm miały chronić od chorób gardła i suchot. Sproszkowane bazie dodawano do leczniczych naparów, przeznaczonych dla ludzi i zwierząt. Palmą uderzano także bydło wypędzane po raz pierwszy na pastwisko. Miało to zapewnić zdrowie i chronić przed urokami. Czasami jeszcze przy tym obrządzie okadzano zwierzęta. W wyżłobionym bochenku chleba składano rozżarzone węgle, na które rzucano różne zioła. „Kadzielnicę” stawiano na progu obory i przepędzano przez nie bydło. Przed laty w mojej wiosce w czasie tego obrzędu zapaliła się obora, a silny wiatr sprawił, że spłonęło prawie pół wsi. W niektórych regionach Polski po powrocie z kościoła do domu, dzielono palmę na tyle części ile było zabudowań gospodarskich. Część zostawiano w domu, a resztę wtykano pod strzechę każdego budynku. Najczęściej jednak poświęconą palmę kładziono za świętymi obrazami, gdzie pozostawała do następnego roku. Tak było w moim rodzinnym domu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *