29 Gru

Światło pośród ciemności

W wigilię Bożego Narodzenia nawet, gdy nocne niebo zaciągnięte jest ciemnymi chmurami i sypie gesty śnieg nasze serca wypełnia jasność i radość innego rodzaju. Rodzi się ona, gdy złączeni wzajemną miłością zasiadamy do wigilijnego stołu. Bierzemy biały opłatek i wyciągamy rękę do bliźniego z najlepszymi życzeniami. Śpiewamy kolędę, która mówi skąd ta radosna jasność: „Gdy się Chrystus rodzi i na świat przychodzi, /Ciemna noc w jasności promienistej brodzi; /Aniołowie się radują, pod niebiosy wyśpiewują;/ Gloria, gloria, gloria in excelsis Deo”. W tej świętej nocy nie może zabraknąć pasterki. Pamiętam ją z lat dzieciństwa.

Do kościoła parafialnego mieliśmy ponad cztery kilometry. Szliśmy przeważnie polami i lasami. Nawet gdy było bardzo dużo białego śniegu, to gęsta ciemność rozmazywała drogi. Szliśmy z latarkami, czasami ktoś miał płonącą pochodnię, od czasu do czasy iskrzyły się zimne ognie. Te światełka rozsypane po bezkresnych ośnieżonych polach zdążały w jednym kierunku – do parafialnego kościoła. Im bliżej byliśmy świątyni, tym było jaśniej. Aż w końcu wchodziliśmy do kościoła, ogarniała nas wtedy ogromna jasność. W kościele paliły się wszystkie światła. A najjaśniejsze były te ze stajenki betlejemskiej. Kapłan odczytywał fragment Ewangelii, który jeszcze raz wskazywał na źródło nieziemskiego światła i nieziemskiej radości. Do pasterzy pilnujących owiec na betlejemskich pastwiskach anioł powiedział: „Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu; dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz Pan”.

Wędrowanie do parafialnego kościoła na pasterkę kojarzy mi się z oczekiwaniem, czy raczej zdążaniem ludu Bożego na spotkanie z Mesjaszem, który się narodził w Betlejem. Każdy zdążał do swojego Betlejem, które w Chrystusie stało się wspólnym Betlejem. Bardzo często człowiek wędrował niejako po omacku, rozświetlając sobie drogę różnymi lampami, pochodniami. Nie znając Bożego objawienia zawartego na kartach Biblii rozpoznawał Boga z Jego dzieł. Patrząc na wspaniałość i piękno świata oddawał cześć Bogu i szukał Jego obecności i bliskości na różne sposoby. I w tym szukaniu mylił nieraz stworzenie ze Stwórcą i oddawali cześć słońcu, gwiazdom, drzewom. Każda religia wskazywała na swój sposób drogę prowadzącą do Boga. Aż w końcu Bóg wkroczył namacalnie w historię człowieka. A człowiek zapisał to na kartach Starego Testamentu. Słowa te wychylają się daleko w przyszłość i zapowiadają przyjście na świat szczególnej jasności, szczególnego światła. Mówi o tym prorok Izajasz: „Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków zabłysło światło. Pomnożyłeś radość, zwiększyłeś wesele”. Tej światłości nie można zamknąć w jednym słowie, dlatego prorok Izajasz nadaje jej różne imiona: „Nazwano Go imieniem: Przedziwny Doradca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju”. Jakże łatwo pobłądzić, potknąć się w ciemności. Przyjdzie jednak światłość, która wskaże człowiekowi jasny cel i poprowadzi do niego bezbłędną drogą.

Zapowiadana jasność zapłonęła nad Betlejem, gdzie aniołowie wyśpiewywali pieśń radości: „I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami: ‘Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom, w których ma upodobanie’”. Ta sama światłość ogania nas, gdy zasiadamy do stołu wigilijnego, gdy zdążamy na pasterkę. Aby jednak to światło zapłonęło w naszym sercu i stał się cud naszego zbawienia winniśmy otworzyć swoje serca i dusze i napełnić się światłością spływającą z nieba. Okres świąteczny jest szczególnym i błogosławionym czasem, aby to uczynić. W urzeczywistnianiu tego cudu mogą na okazać się użyteczne wskazania w jednej z gazetek parafialnych, ujęte w formie dziesięciu przykazań:

  1. Nie będziesz zapominał o Chrystusie, świętując Boże Narodzenie.
  2. Przygotujesz swoją duszę na Boże Narodzenie, bacząc aby prezenty nie utrudniły ci tego.
  3. Nie będziesz zastępował Chrystusa Dziadkiem Mrozem, odzierając te dni z prawdziwej duchowej realności.
  4. Nie będziesz męczył w tych dniach sprzedawców, listonoszy swoimi narzekaniami i wymaganiami.
  5. Wraz z prezentem ofiaruj samego siebie, a wtedy twój dar pomnożony się i stanie się czymś bezcennym dla obdarowanych.
  6. Nie będziesz oceniał prezentów według ich wartości materialnej. Cenniejsza od srebra i złota jest zawarta w nich miłość.
  7. Nie będziesz zapominał o potrzebujących. Nakarm głodnego i przyodziej zmarzniętego.
  8. Nie zapominaj o kościele. Nabożeństwa w nim odprawiane pozwolą nam odkryć prawdziwe znaczenie tych świąt.
  9. Stań się jak małe dziecko. Nie tyle w radosnym przeżywaniu tych dni ile całkowitym zaufaniu Bogu, bowiem wiara i zaufanie otwierają nam drogę do nieba.
  10. Oddaj serce Chrystusowi. Na liście świątecznych spraw umieść Go na pierwszym miejscu.

A przede wszystkim nie zapominajmy o najważniejszym. Pewnego razu studenci zadali pytanie znanemu teologowi protestanckiemu Karlowi Barth’owi: „Który z teologicznych tematów, nad którymi pan pracował jest najważniejszy”. Profesor na chwilę przymknął oczy, zadumał się, po czym odpowiedział: „Najważniejszą kwestią teologiczną jest ta prawda: ‘Jezus kocha mnie, jestem tego pewien, bo poucza mnie o tym Biblia’”. Święta uświadamiają nam, że z miłości do nas Bóg zstąpił na ziemię, aby nas zbawić. A zbawienie staje się naszym udziałem, gdy na miłość Bożą odpowiadamy naszą miłością.

Kurier Plus, 2010 r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *