4 Sty

Uroczystość Trójcy Przenajświętszej . Rok C

Tajemnica Trójcy Przenajświętszej

 

Jezus powiedział swoim uczniom: Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz [jeszcze] znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi (J 16,12-15).

 

Wiele lat temu żyła księżniczka. Rodzice zapewnili jej dobrych nauczycieli, którzy wśród wielu wartości przekazali jej także wiarę w Boga. Księżniczka po osiągnięciu samodzielności znalazła się w towarzystwie przyjaciół, którzy żyli tylko dla przyjemności, zapominając o Bogu. Podobnie jak oni zaniedbywała swoje obowiązki wobec siebie i bliźnich, także jej wiara w Boga wystawiona została na próbę i tak inni niewierzący mówiła, że nigdy nie uwierzy w to, czego nie może zobaczyć lub zrozumieć.

 

Pewnej nocy śniła, że samotnie przechodzi przez gęsty, ciemny las. Nagle dostrzegła mały domek. Drzwi były otwarte, bez wahania wchodzi do środka i spostrzega tam niewidomego mężczyznę. Podchodzi do niego i mówi: „Dobry człowieku, widzę, że jesteś niewidomy; powiedz mi czy jesteś niewidomy od urodzenia, czy też miałeś nieszczęśliwy wypadek?” „Moja pani, urodziłem się niewidomy” – pada odpowiedź. „Jakie to musi być smutne dla ciebie” – mówi księżniczka. Nigdy nie widziałeś cudownego słońca i nie wiesz, co to jest światło.” “Nie”- odparł niewidomy. „Ja nigdy nie widziałem słońca i nie mam wyobrażenia o tym, czym jest światło, ale głęboko wierzę, że jest to coś wspaniałego.” Następnie niewidomy mężczyzna zmieniając tonację głosu bardzo poważnie kontynuował: „Mówisz, że nie wierzysz w to, czego nie widzisz i nie rozumiesz. Ucz się, zatem na moim przykładzie. Jest wiele wspaniałych rzeczy, nieporównywalnych z niczym, których ty nie możesz zrozumieć ani zobaczyć, a które są tak realne i prawdziwe jak te, które widzisz i rozumiesz.” Księżniczka obudziła się; a sen, który zapamiętała nie dał jej ponownie usnąć tej nocy. Był on dla niej lekcją, która uwrażliwiła ją na Boga i prawdy, jakie On objawił.

 

W tej bajce zawarta jest prawda o człowieku doby współczesnej, który nie jest skłonny uwierzyć w to, co przekracza jego zmysłowo- rozumowe możliwości poznawcze. A jeśli odkrywa w sobie nieuświadomione do końca pragnienie Boga, to w szukaniu Go jest podobny do św. Augustyna ze znanej legendy zapisanej w pobożnych życiorysach świętych.

 

Pewnego razu św. Augustyn spacerował brzegiem morza i rozmyślał nad tajemnicą Trójcy Świętej. W pewnej chwili ujrzał małego chłopca, który bawił się przelewaniem wody z morza do małego dołka, który wykopał w piasku. Patrząc na tę zabawę św. Augustyn przerwał swe rozmyślania i zapytał: „Chłopcze, co ty robisz?” „Chcę przelać wodę z morza do tego dołka”- usłyszał odpowiedź. Św. Augustyn w pierwszej chwili roześmiał się na tę dziecinną odpowiedź, a wtedy mały chłopiec dodał: „Łatwiej jest przelać wodę z morza do tego dołka aniżeli zrozumieć tajemnicę Trójcy Świętej.”

 

Boga możemy poznać na tyle na ile się on objawia. A objawia się dla nas na tyle na ile możemy Go przyjąć. Chrystus w Ewangelii mówi: „Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze znieść nie możecie.” W Starym Testamencie Bóg objawia prawdy najprostsze, najłatwiejsze takie jak: istnieje tylko jeden Bóg, Bóg jest sprawiedliwy, wymaga od nas czci, jest Panem życia i śmierci itd. W Nowym Testamencie Jezus objawia prawdy trudniejsze; tak jak tajemnica Trójcy Świętej czy Eucharystii. Nie wszyscy słuchacze byli gotowi na przyjęcie tych prawd. Chrystus mówi, że da swe ciało na pożywienie, dla wielu uczniów była to gorsząca prawda, dlatego odeszli. Wypełniły się w tym słowa Jezusa:, “ale teraz znieść nie możecie”.

 

Nie tylko w skali dziejów całej ludzkości, ale także w skali historii indywidualnego człowieka, Boże objawienie przybiera różny kształt. Inaczej Bóg dociera do dziecka, inaczej do młodego człowieka, a jeszcze inaczej do człowieka w podeszłym wieku. Albo też patrząc z perspektywy człowieka, człowiek w zależności od swego wieku inaczej przyjmuje Boże objawienie. Człowiek w podeszłym wieku wie lepiej, co może świat mu ofiarować; widzi jego ograniczone możliwości i jest bardziej pewny, że te najgłębsze jego tęsknoty mogą znaleźć spełnienie tylko w Bogu. Jest to z pewnością zamysł Boży, aby człowiek idąc przez życie coraz bardziej otwierał się na Jego objawienie i tym samym był przygotowany na spotkanie ze swoim Stwórcą.

 

Na drodze naszej wiary staje przed nami Tajemnica Trójcy Świętej, której uroczystość dziś obchodzimy. Wierzymy, że jest jeden Bóg, ale w trzech osobach; Bo Ojciec, Syn Boży i Duch Święty. Nowy Testament wiele razy mówi o tajemnicy Trójcy Świętej. Oto niektóre fragmenty. Przed swoim wniebowstąpieniem Jezus powiedział swoim uczniom: „Idźcie, więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.” A w czasie chrztu nad Jordanem, zstępuje na Jezusa Duch Święty w postaci gołębicy, a z nieba dał się słyszeć głos: „Tyś jest mój syn umiłowany.” Nawet gdybyśmy zebrali wszystkie wypowiedzi na temat Trójcy Świętej to i tak będzie to za mało, aby zaspokoić naszą intelektualną ciekawość, a to z prostej przyczyny; ta prawda przekracza możliwości poznawcze naszego rozumu. Ale jest wystarczające, aby zaspokoić najgłębsze pragnienie naszego serca.

 

Tajemnica Trójcy Świętej jest tajemnicą miłosnego związku trzech Osób Boskich. Bóg nie jest „odwiecznym samotnikiem” jak pisał Voltaire. W tę tajemnicę miłości został włączony człowiek. Z miłości Boga Ojca został stworzony, z miłości Syna został odkupiony i z miłości Ducha bożego życie staje się w nim realną rzeczywistością. Tę wiarę wyznajemy ilekroć kreślimy znak krzyża i mówimy: „W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego” (z książki Ku wolności).

 

ZOBACZYĆ BOGA

 

To mówi Mądrość Boża: „Pan mnie stworzył, swe arcydzieło, przed swymi czynami, od dawna. Od wieków jestem stworzona, od początku, zanim ziemia powstała. Jestem zrodzona, gdy jeszcze bezmiar wód nie istniał ani źródła, co wodą tryskają, i zanim góry stanęły. Poczęta jestem przed pagórkami, nim ziemię i pola uczynił, początek pyłu na ziemi. Gdy niebo umacniał, z Nim byłam, gdy kreślił sklepienie nad bezmiarem wód, gdy w górze utwierdzał obłoki, gdy źródła wielkiej otchłani umacniał, gdy morzu stawiał granice, by wody z brzegów nie wyszły, gdy kreślił fundamenty pod ziemię. Ja byłam przy Nim mistrzynią, rozkoszą Jego dzień po dniu, cały czas igrając przed Nim, igrając na okręgu ziemi, znajdując radość przy synach ludzkich” (Prz 8,22-31).

 

Przed laty żył król, który zbliżając się do kresu swego życia popadł w melancholię i smutek. Pewnego dnia powiedział: „W moim życiu doświadczyłem prawie wszystkiego, czego może doświadczyć śmiertelny człowiek, z wyjątkiem jednej rzeczy; nigdy nie widziałem Boga. Umarłbym szczęśliwie, gdybym chociaż na chwilę Go ujrzał”. Rozwiązania swego problemu szukał u największych mędrców swego królestwa. Obiecał ogromną nagrodę dla tego, kto pomoże mu ujrzeć Boga. Wszyscy byli bezradni, nikt nie mógł pomóc królowi.

 

O królewskim pragnieniu usłyszał ubogi pasterz. Przybył do króla i powiedział: „Prawdopodobnie jestem w stanie pomóc Waszej Wysokości”. Król się bardzo ucieszył. Pasterz zaprowadził króla na wzgórze, a gdy ten zobaczył jak biedny jest jego przewodnik zrodziło się w nim współczucie dla niego. Król przepełniony tym uczuciem rozejrzał się dookoła, sądząc, że zobaczy coś co doprowadzi go do Boga. A wtedy pasterz powiedział: „Jeśli Wasza Wysokość chce zobaczyć Boga, oczy fizyczne nie są tak ważne, jak ważne jest czyste serce”.

 

Wspinając się na wzgórze stanęli na szczycie. Pasterz wskazując ręką na słońce powiedział: „Patrz tam”. Król wzniósł oczy i próbował patrzeć prosto w słońce. „Czy ty chcesz mnie oślepić?” – powiedział. „Ależ mój królu, to jest tylko niewielki odblask chwały samego Boga, który jest Stwórcą wszystkiego. Jak ty mógłbyś widzieć chwałę samego Boga swymi słabymi i niedoskonałymi oczyma? Musisz szukać Boga innymi oczyma niż te fizyczne” – odpowiedział pasterz.

 

Królowi spodobało się to wyjaśnienie. „Dziękuję ci, że pomogłeś mi otworzyć oczy mojego umysłu. Ale teraz odpowiedz mi na inne pytanie: Gdzie Bóg mieszka?” Pasterz jeszcze raz wskazał na niebo, na który można było dojrzeć ptaki. „Patrz na te ptaki- powiedział- szybują one po przestworzach niebieskich dzięki powietrzu, które je otacza. Podobnie my żyjemy znużeni w Bogu. Przestań szukać. Otwórz swoje oczy i patrz. Otwórz swoje uszy i słuchaj. Nie możesz nie zauważyć Boga. Niebo jest tak samo pod twoimi stopami, jak i nad twoją głową”.

Król zatrzymał się, otworzył swoje oczy i swoje uszy, a wtedy jego smutna twarz rozpogodziła się pokojem i szczęściem. „Jest jeszcze jedna rzecz, która pomoże ci ujrzeć pełniej Boga” – powiedział pasterz, prowadząc króla na spokojną i cichą głębię studni. „Kto tam żyje?” – zapytał król. „Bóg” – odpowiedział pasterz. „Czy mógłbym Go zobaczyć?” „Oczywiście. Tylko patrz”. Król z wielką uwagą wpatrywał się w studnię. Widział tam tylko swoje odbicie.  Podniósł głowę i powiedział: „Ale ja widzę tam tylko siebie”. „Teraz Wasza Wysokość wie, gdzie Bóg żyje. Bóg żyje w tobie, królu”.

 

Król zrozumiał, że ten prosty pasterz był bogatszy i mądrzejszy niż on sam. Dziękując, król powrócił do swego pałacu. Nikt nie wie, czy zobaczył Boga, ale wszyscy mogli powiedzieć, że w sercu króla nastąpiła ogromna zmiana. Znikła melancholia, a król zachowywał się tak, jakby zobaczył Boga.

 

Najwłaściwszym jednak miejscem szukania Boga jest Biblia. Jest ona jak szczyt góry, z którego możemy zobaczyć wszechobecność Boga i jak głębia studni, gdzie możemy doświadczyć prawdy, że Bóg żyje w nas i naszych bliźnich. W tym poznaniu najważniejsze są oczy naszej duszy. Chociaż nasze zmysły i nasz umysł mogą wyprowadzić na szczyt, gdzie oglądać będziemy Boga. Doświadczył tego rosyjski pisarz Tołstoj, gdy pewnej nocy wyszedł na balkon i spojrzał na rozgwieżdżone niebo. Napisał wtedy: „To była cudowna noc. Jak mogą niektórzy nie wierzyć w nieśmiertelność duszy, kiedy ja czuję w sobie majestat Boga. Mogę umrzeć. I usłyszałem wewnętrzny głos: On jest tutaj. Upadnij na kolana i zamilcz”.

 

Wiele jest tajemnic naszej wiary, niektóre z nich są bardziej przystępne dla poznania rozumowego, ale są takie, wobec których nasz rozum jest bezradny, a nawet się buntuje. I wtedy może najlepiej usłuchać głosu, który mówił do Tołstoja: „Upadnij na kolana i zamilcz”. Do takich tajemnic należy prawda o Bogu w Trójcy Jedynym. Wierzymy, że jest jeden Bóg, ale w trzech osobach; Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty. Wspominam tę tajemnicę z racji Uroczystości Trójcy Przenajświętszej, którą obchodzimy w tę niedzielę. Piszę nie po to, aby rozwiązać tę tajemnicę, lecz, aby się nią zachwycać i adorować Tego, który jest miłością, najpierw wewnątrztrynitarną, a następnie miłością ku stworzeniu.

 

Zajrzyjmy zatem do Biblii, szukając bliskości tej tajemnicy.  Stary Testament mówił zawsze o jednym Bogu, którego wyznawali Izraelici. Tej wiary bronili prorocy. Jest tam znane określenie Boga jako Ojca. To określenie wskazywało na to, że Bóg jest początkiem wszystkiego, jest dobrocią, jest miłującą troską, obejmującą wszystkie swoje dzieci. Ponadto w Starym Testamencie pojawiają się pewne idee, które w świetle późniejszego Objawienia mogą być uważane, jakby przeczucie Trójcy Świętej. Jest tam mowa o mądrości Bożej, o której mówi się w sposób bardzo osobowy co rodzi pewne skojarzenia ze Słowem- imieniem drugiej Osoby Bożej w Nowym Testamencie. Mówi się też o Duchu Bożym, który ma zstąpić na przyszłego Mesjasza, na ten tekst powoływał się będzie sam Jezus. Prawda o Trójcy Świętej wcześniej sygnalizowana, wyczuwana, w pełni została objawiona przez Jezusa Chrystusa.

 

A na koniec popatrzmy na matkę, która weszła do kościoła z małym dzieckiem. Tuli z miłością maleństwo i bierze jego małą rączkę i kreśli na czole znak krzyża. Wygląda to, jakby chciała przekazać swemu dziecku najcenniejszy skarb. Cóż takiego chce przekazać? Boga w Trójcy Jedynego, którego, jakby wewnętrzną strukturą i istotą jest miłość. Miłość, która rozlewa się na stworzenia. Przez Boga Ojca stwarza i podtrzymuje świat w istnieniu, przez Syna zbawia człowieka, przez Ducha Świętego niesie moc i pocieszenie. Tym prostym gestem matka otwiera przed swoim dzieckiem niezgłębioną miłość zbawiającego Boga (Nie ma innej Ziemi Obiecanej).

 

ŚWIĘTY ATANAZY

 

Bracia: Dostąpiwszy usprawiedliwienia przez wiarę, zachowajmy pokój z Bogiem przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu uzyskaliśmy przez wiarę dostęp do tej łaski, w której trwamy i chlubimy się nadzieją chwały Bożej. Ale nie tylko to, lecz chlubimy się także z ucisków, wiedząc, że ucisk wyrabia wytrwałość, a wytrwałość wypróbowaną cnotę, wypróbowana cnota zaś nadzieję. A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany (Rz 5,1-5).

 

IV wiek w dziejach Kościoła znany jest jako wiek wielkich herezji i wielkich obrońców Kościoła oraz wiek krystalizowania się niektórych dogmatów wiary, w tym dogmatu Trójcy Przenajświętszej. Święty Atanazy należał do najwybitniejszych postaci tamtych czasów. Nadano mu tytuł Wielki i uważano go za prawdziwą kolumnę Kościoła. Atanazy niestrudzenie i skutecznie walczył z herezjami: gnostycyzmu, manicheizmu oraz najgroźniejszą z nich – arianizmem. Arianie głosił, że Syn Boży jest niższy od Ojca co do natury, bo jest tylko stworzeniem, a zatem nie jest równy Ojcu. Atanazy stając w obronie bóstwa Chrystusa stworzył przesłanki do dalszego rozwoju dogmatu Trójcy Świętej. W oparciu o tę naukę Ojcowie Kapadoccy przybliżyli zrozumienie Trójcy Świętej i wykrystalizowali teologię trynitarną.

 

Oto fragment nauki św. Atanazego o tajemnicy Boga w trójcy jedynego: „Wiara zaś katolicka polega na tym, abyśmy czcili jednego Boga w Trójcy, a Trójcę w jedności, nie mieszając Osób ani nie rozdzielając istoty; inna jest bowiem osoba Ojca, inna Syna, inna Ducha Świętego, lecz Ojca i Syna, i Ducha Świętego jedno jest Bóstwo, równa chwała, współwieczny majestat. Jaki Ojciec, taki Syn, taki Duch Święty: nie stworzony Ojciec, nie stworzony Syn, nie stworzony Duch Święty; niezmierzony Ojciec, niezmierzony Syn, niezmierzony Duch Święty; wiekuisty Ojciec, wiekuisty Syn, wiekuisty Duch Święty, a jednak nie trzej wiekuiści, lecz jeden wiekuisty, jak i nie trzej nie stworzeni ani trzej niezmierzeni, lecz jeden nie stworzony i jeden niezmierzony. Podobnie wszechmocny jest Ojciec, wszechmocny Syn, wszechmocny i Duch Święty: a jednak nie trzej wszechmocni, lecz jeden wszechmocny. Podobnie Bogiem jest Ojciec, Bogiem Syn i Bogiem Duch Święty: a jednak nie trzej bogowie, lecz jeden jest Bóg. Tak też Panem jest Ojciec, Panem Syn, Panem i Duch Święty a jednak nie trzej panowie, lecz jeden jest Pan. Ponieważ jak każdą z osób osobno Bogiem i Panem prawda chrześcijańska wyznawać nam każe, tak katolicka religia zabrania nam mówić o trzech bogach lub trzech panach”.

 

Odczytywanie prawd zawartych w Piśmie świętym przybierało nieraz formę gwałtownych dyskusji teologicznych, które w czasach Atanazego miały burzliwe przełożenie na życie osobiste dyskutujących. Władza świecka wtrącając się do tych dyskusji i podejmując decyzje administracyjne sprawiała jeszcze większe zamieszanie w Kościele. Doświadczył tego w całej rozciągłości Święty, o którym jest mowa. Atanazy, z pochodzenia Grek urodził się w roku 295  w Aleksandrii, która była w tamtym czasie znaczącym centrum życia chrześcijańskiego w Egipcie. Dzieciństwo i młodość Atanazego przypadła na czas krwawych prześladowań chrześcijan, głównie za panowania cesarza rzymskiego Dioklecjana. Świadectwa wiary chrześcijańskich męczenników umacniały młodego chłopca w wierze. Atanazy zdobył gruntowne wykształcenie hellenistyczne, znany był ze swojej wielkiej wiedzy w naukach klasycznych, potrafił także czytać i pisać w języku koptyjskim. Duży wpływ na jego życie miał św. Antoni opat, którego był uczniem i przyjacielem. Już około roku 318 Atanazy napisał dwa małe dzieła apologetyczno-teologiczne: „Przeciwko poganom” i „O wcieleniu Słowa”.

 

Biskup Aleksandrii św. Aleksander doceniając głęboką wiarę, inteligencję i wykształcenie Atanazego, mianował go osobistym sekretarzem, po uprzednim udzieleniu świeceń diakońskich. Atanazy towarzyszył swojemu biskupowi na pierwszym soborze powszechnym w Nicei w roku 325, gdzie przez mądre i odważne wystąpienia przyczynił się do potępienia nauki Ariusza. Pod wpływem mów Atanazego cesarz Konstantym I Wielki skazał na wygnanie Ariusza, twórcę herezji arianizmu. Arianie zrozumieli wówczas, że Atanazy jest bardzo groźnym przeciwnikiem, który przeniknął ich mentalność i nie da się zwieść żadnymi argumentami. Wypowiedzieli mu wtedy walkę, która trwać będzie prawie przez całe życie Atanazego.

 

Po śmierci biskupa Aleksandra w roku 328 wybrano Atanazego na jego następcę. Początki posługi pasterskiej były bardzo trudne. Arianie wszystkimi możliwymi sposobami starali się usunąć prawowiernego pasterza Aleksandrii. Oskarżyli go przed cesarzem, że objął stolicę biskupią nie mając wymaganego wieku kanonicznego i że sprzyja przeciwnikom cesarza. Atanazy udał się do Nikomedii, gdzie urzędował wtedy cesarz i całą sprawę wyjaśnił, tak, że zdobył przychylność cesarską. Wtedy arianie oskarżyli Świętego, że przyczynił się do zamordowania ariańskiego biskupa, Arseniusza. Atanazy zażądał sądu, który odbył się na synodzie w Cezarei Palestyńskiej. Wykazano niewinność Atanazego, a cesarz wysłał do niego list pochwalny.

 

Arianie nie ustawali w swych atakach. Udało się im zjednać cesarza i dzięki jego poparciu Ariusz zdołał pozyskać wielu biskupów na Wschodzie, których zebrał na synodzie w Tyrze. Przeprowadzono na nim bezwzględny atak na Świętego. Groziła mu śmierć, dlatego salwował się ucieczką. Zaś cesarz, za podszeptem arian skazał Atanazego w roku 335 na wygnanie do Trewiru, gdzie przebywał dwa lata, aż do śmierci cesarza. Po powrocie Atanazego do Aleksandrii, jego przeciwnicy wnieśli skargę do papieża, że nieprawnie objął stolicę biskupią. Święty zwołał synod w Aleksandrii, który wykazał jego niewinność. Przeciwnicy jednak korzystając z poparcia ariańskiego cesarza Konstansa I usunęli Atanazego a na jego miejsce obsadzili ariańskiego biskupa Grzegorza.

 

Po dwuletnim pobycie w Aleksandrii Atanazy znów musiał udać się na wygnanie, tym razem do Rzymu, gdzie był gościem papieża Juliusza I. Papież zwołał synod dla rozpatrzenia zaistniałego konfliktu, na którym wykazano niewinność Atanazego. Papież wystosował także list do biskupów Egiptu, w którym obłożył klątwą Grzegorza zasiadającego na stolicy biskupiej w Aleksandrii. Tym razem cesarz poparł papieża i nakazał namiestnikowi Egiptu, aby przyjął z należnymi honorami Atanazego. Biskup Atanazy w roku 346 opuścił Rzym i powrócił do Aleksandrii entuzjastycznie witany przez wiernych. Miał teraz dziesięcioletni okres względnego spokoju i ten czas poświęcił na odnowienie wiary i życia chrześcijańskiego nie tylko w swojej stolicy, ale także w całym Egipcie. Zabiegał również o rozszerzenie chrześcijaństwa w Etiopii i Arabii, poświęcał też swój czas na pisanie dzieł teologicznych.

 

Na tron biskupi w Aleksandrii nadciągnęła burza, gdy cesarz Konstancjusz II jawnie przeszedł na arianizm. Zwoływał on synody, na których potępiono uchwały Soboru Nicejskiego I oraz samego Atanazego. Cesarz nalegał także na papieża, aby uczynił to samo. Kiedy papież zdecydowanie odmówił, cesarz skazał go na wygnanie jako heretyka. Zaś Atanazy siłą został zdjęty z urzędu i skazany na wygnanie. Święty opuścił Aleksandrię w roku 356 i przez kilka lat ukrywał się na pustyni, wykorzystując czas na pisanie dzieł teologicznych.

 

Po śmierci cesarza Konstancjusza II tron cesarski objął Julian Apostata. Na początku rządów chciał pokazać, że jest władcą tolerancyjnym, dlatego wydał dekret zwolnienia z więzień i banicji wszystkich prawowitych biskupów. Na mocy tego dekretu Atanazy wrócił do Aleksandrii. Niedługo trwała radość chrześcijan. Cesarz wyraźnie zaczął sprzyjać pogaństwu i prześladować chrześcijan. Nakazał usunięcie Atanazego nie tylko ze stolicy biskupiej, ale także z Egiptu. Wkrótce cesarz uwikłał się w przegraną wojnę z Persami, w której zginął. Jego następca Jan sprzyjał chrześcijanom. Atanazy wrócił na stolice biskupią. Jednak po roku cesarz Jan umarł, a tron objął cesarz ariański, który wydał dekret banicji Atanazego, ale tym razem lud wierny mocno stanął przy swoim pasterzu i cesarz odwołał dekret banicji.

 

W ostatnich latach życia Atanazy mógł w spokoju duszpasterzować i pisać. Napisał wtedy dzieła o osobie Jezusa Chrystusa i o Trójcy Świętej. Doczekał się także upadku arianizmu. Umarł w nocy z 2 na 3 maja roku 373. Na Soborze Konstantynopolitańskim II w roku 553, w obecności papieża Wigiliusza, zaliczono św. Atanazego do nauczycieli Kościoła. Historia nadała mu tytuł Wielki (z książki Wypłynęli na głębię).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *