2 lis

Uroczystość Wszystkich Świętych Rok A

Podobni do Boga.

Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami:

„Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.

Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.

Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.

Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.

Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.

Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.

Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie” /Mt 5,1-12a/.

Słowo „ojczyzna” przywołuje na pamięć dom rodzinny, miejsce gdzie urodziliśmy się, gdzie pierwszy raz ujrzeliśmy pola, łąki, lasy, nocne niebo usiane gwiazdami. To miejsce zamieszkania naszych przodkowie. To ścieżki wydeptane w dzieciństwie i cmentarze z grobami naszych bliskich. Ojczyzna to ludzie mówiący tym samym językiem. To kultura i dzieje narodu. To wiara, która znaczy krajobraz polskiej ziemi krzyżami i kapliczkami. Bł. Jan Paweł II tak mówił o ojczyźnie: „Wśród różnych doświadczeń mojego posługiwania stale jestem świadomy tego, ile zawdzięczam tutaj temu dziedzictwu wiary, kultury i historii, jakie wyniosłem z mojej ojczystej Ziemi. Zawdzięczam, dlatego, że to dziedzictwo stale pozwala mi otwierać się na wielorakie bogactwo ludów i narodów we wspólnocie powszechnego Kościoła. Moje własne rodzime dziedzictwo nie ogranicza mnie w sobie, ale pomaga odkryć i rozumieć innych”. Zaś poeta Franciszek Karpiński pisze o szacunku dla tych, którzy nazrażali swoje życie dla ojczyzny: „Gdy się wojna ustatkuje / Naród wieńce nam gotuje, / Wieńce za poczciwe blizny / Odebrane dla ojczyzny”. Prawie każdy naród ma pomnik nieznanego żołnierza. Jest to wielka świętość narodu. Stoi przy nim warta honorowa, zapala się znicze, kładzie wieńce. Tak naród czci swoich bezimiennych bohaterów, którzy oddali swoje życie za ojczyznę, którzy stali się wzorem dla następnych pokoleń. Dzięki tej pamięci naród może przetrwać.

Polski poeta Julian Tuwim w jednym ze swoich wierszy kieruje naszą uwagę na inną ojczyznę: „Ojczyzną moją jest Bóg, / Duch, Syn i Ojciec wszechświata. / Na każdej z moich dróg / Ku Niemu dusza ulata”. A św. Paweł w liście do Filipian wyraźnie wskazuje na tę ojczyznę: „Nasza zaś ojczyzna jest w niebie, skąd też Zbawiciela oczekujemy, Pana Jezusa Chrystusa”. Uroczystość Wszystkich Świętych koncentruje naszą uwagę na tej ojczyźnie. Czytania biblijne mówią o nieprzeliczonej rzeszy tych, którzy osiągnęli tę ojczyznę. Św. Jan w Apokalipsie pisze: „Potem ujrzałem wielki tłum, którego nikt nie mógł policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem”. Kościół nie wymienia ich po imieniu, ale my znamy imiona i nazwiska niektórych z nich. Zapętaliśmy ich, jako świętych ludzi, którzy rozsiewali wokół siebie miłość i dobro. Wspominamy ich dzisiaj, oddajemy im hołd i prosimy o wstawiennictwo u Boga. Dzisiejsza uroczystość jest takim niebieskim „pomnikiem nieznanego żołnierza”. Ci, których wspominamy dzisiaj, w czasie ziemskiej pielgrzymki nie tylko sami zdobywali i jej bronili, ale pomagali innym wejść do niej. Czynili to nieraz za cenę cierpienia i śmierci.

Uroczystość Wszystkich Świętych jest bardziej nam potrzebne, aniżeli świętym w niebie. Święty Barnard Opat tak mówił w jednym ze swoich kazań: „Na cóż potrzebne świętym wygłaszane przez nas pochwały, na cóż oddawana im cześć, na cóż wreszcie cała ta uroczystość? Po cóż im chwała ziemska, skoro zgodnie z wierną obietnicą Syna sam Ojciec niebieski obdarza ich chwałą? Na cóż im nasze śpiewy? Nie potrzebują święci naszych pochwał i niczego nie dodaje im nasz kult. Tak naprawdę, gdy obchodzimy ich wspomnienie, my sami odnosimy korzyść, nie oni. Co do mnie, przyznaję, że ilekroć myślę o świętych, czuję, jak się we mnie rozpala płomień wielkich pragnień. Pierwszym pragnieniem, które wywołuje albo pomnaża w nas wspomnienie świętych, jest chęć przebywania w ich upragnionym gronie, zasłużenie na to, aby się stać współobywatelami i współmieszkańcami błogosławionych duchów, nadzieja połączenia się z zastępem patriarchów, ze zgromadzeniem proroków, z orszakiem Apostołów, z niezmierzoną rzeszą męczenników, wspólnotą wyznawców, z chórem dziewic, wreszcie zjednoczenie się i radość we wspólnocie wszystkich świętych. Drugim pragnieniem, które budzi w nas wspomnienie świętych, jest, aby Chrystus, nasze życie, ukazał się tak jak im również i nam, abyśmy i my ukazali się z Nim w chwale”.

Cyprian Kamil Norwid napisał, że ojczyzna to nasz zbiorowy obowiązek. Parafrazując słowa poety możemy powiedzieć, że ojczyzna niebieska to zbiorowy obowiązek wspólnoty Kościoła. W tej wspólnocie mamy wszystko, co jest potrzebne do osiągniecia ojczyzny niebieskiej, inaczej świętości, bo świętość daje nam niejako obywatelstwo nieba. Jednak nikt nas nie zbawi, ani Kościół, ani sam Chrystus, gdy zabraknie naszej dobrej woli współpracy z łaską bożą. W latach trzydziestych ubiegłego wieku, w niedługim czasie po swoim nawróceniu na katolicyzm, Tomasz Merton spacerował ulicami Nowego Jorku ze swoim przyjacielem Robertem Laxem. W pewnym momencie Robert, który był Żydem zapytał Mertona, kim chce być, co chce osiągnąć, jako katolik. „Nie wiem” – odpowiedział Tomasz. Po chwili zastanowienia dodał, że chciałby być dobrym katolikiem. Lax zatrzymał się, mówiąc: „To znaczy, że chcesz być świętym”. Na co zdumiony Merton odpowiedział pytaniem: „Dlaczego oczekujesz ode mnie, żebym był świętym?” „Bo pragnąć być dobrym katolikiem znaczy to samo, co pragnąc świętości. Czy nie wierzysz, że Bóg, który wezwał cię do świętości, nie poskąpi ci łaski, abyś to osiągnął? Jedyne co jest ci potrzebne, to pragnienie osiągnięcia świętości” – powiedział Robert. Tomasz wiedział, że jego przyjaciel ma rację i jako wybitny pisarz, myśliciel chrześcijański zdążał ku świętości. Również jego przyjaciel Robert Lax w niedługim czasie przeszedł na katolicyzm, zdążając na tej drodze ku ojczyźnie niebieskiej.

Św. Jan w drugim czytaniu pisze, że jesteśmy dziećmi bożymi. Jeśli tak, to winniśmy postępować jak przystało na dzieci boże, a wtedy będziemy oglądać Boga twarzą w twarz i zobaczymy kim naprawdę jesteśmy: „Wiemy, że gdy się to objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jaki jest. Każdy zaś, kto pokłada w Nim nadzieję, uświęca się, podobnie jak On jest święty”. Ewangelia z dzisiejszej uroczystości przypomina nam, że droga bożych przykazań jest dobrą drogą ku świętości, ale droga błogosławieństw jest doskonalsza. Na zakończenie przypomnijmy sobie te błogosławieństwa w formie nieco sparafrazowanej formie: Błogosławieni ubodzy w duchu, którzy całe swoje życie zawierzyli Bogu. Błogosławieni, którzy się smucą, gdy widzą jak człowiek czyni zło. Błogosławieni cisi, którzy w pokorze i cichości serca zdobywają człowieka i świat. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości i gotowi są dla niej cierpieć i oddać życie. Błogosławieni miłosierni, którzy przez pryzmat swoich błędów patrzą na błędy bliźniego. Błogosławieni czystego serca, które miłość otwiera na Boga i bliźniego. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, w swojej duszy i świecie. Błogosławieni, którzy dla Chrystusa gotowi są cierpieć a nawet umrzeć /Bóg na drogach naszej codzienności/.

Fot. Fasada Bazyliki św. Piotra w Rzymie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *