21 Lip

Zapomniane lekarstwo

Tyle spraw i problemów mamy na głowie. Zestresowani, modlitewnie zwracamy się ku niebu, czytamy książki, które mają pomóc nam w odnalezieniu wewnętrznego spokoju, sięgamy po środki uspakajacie a nawet alkohol. Zapominamy, że lekarstwo na te problemy jest w zasięgu ręki. Wczoraj uświadomiłem to sobie jeszcze bardziej, szukając w altance ogrodowej schronienia przed nadciągającą burzą.

Tu chcę zaznaczyć, że lekarstwo to działa skutecznie na tych, którzy są w stanie odłożyć co najmniej na dwie godziny komórkę. Jeśli tego nie potrafią, to prawdopodobnie mamy do czynienia z bardzo trudnym przypadkiem i nie wiem, czy nie jest konieczna wizyta u psychiatry.

Patrzyłem na ciemniejące niebo i kłębiaste chmury zdążające ku sobie oraz pierwsze dalekie, jakby nieśmiałe błyskawice. A w ogrodzie radosne trele paków, ćwierkających z takiej zwyklej radości życia. Fruwały z gałęzi na gałęź, chwytając po drodze uaktywnione nadciągającą burzą owady. Przypomniały mi się wtedy słowa Jezusa, w których mówi, że jesteśmy w dobrych kochających rękach: „Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli”.

Z kąta wypełznął kot i leniwie przeciągając się rozłożył się na zielonej trawie. Pełny relaks. Nie ze strachu, ale z takiej zwyklej ciekawości rozglądał się dookoła. Spoglądał na ptaki w gałęziach oblizując się, widząc smaczny kęsek, ale niedostępny dla niego. Spojrzał także na mnie i w jego oczach zauważyłem ciekawość i radość życia. Jak to cudownie, tak beztrosko sobie poleżeć na zielonej trawie, obserwując piękno otaczającego świata.

W pewnym momencie zaczęły szemrać drzewa, z wdzięcznością całując liśćmi pierwsze krople deszczu. Cudowna muzyka kwiatów i zieleni flirtującej z kropelkami deszczu coraz intensywniej przenikała zmierzch ogrodu. A błyskawica jak uderzenie bębna podkreślała głębię tej niebieskiej muzyki, oświetlając tańczącą z radości przyrodę, która pełnym gardłem piła ożywczą rosę z nieba. Poczułem dziękczynny zapach wilgotnej przyrody. Pachniały dojrzewające pomidory, maciejka, róże i słoneczniki szukające słońca wieczorem.

Słuchałem i wchłaniałem tę cudowną symfonię przyrody. Ogromny pokój myśli i serca ogarnął moją duszę, która chciała śpiewać hymn uwielbienia Boga, jak psalmista:

„Błogosław, duszo moja, Pana,
Boże mój, Panie, Ty jesteś bardzo wielki!
Odziany w majestat i piękno,
światłem okryty jak płaszczem.
Jak liczne są dzieła Twoje, Panie!
Tyś wszystko mądrze uczynił,
ziemia jest pełna Twoich stworzeń.
Stwarzasz je napełniając swym Duchem
i odnawiasz oblicze ziemi.
Niech chwała Pana trwa na wieki,
niech Pan się raduje z dzieł swoich.
Póki mego życia, chcę śpiewać dla Pana,
grać mojemu Bogu, póki życia starczy.
Błogosław, duszo moja, Pana!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *